[Podróże] Dlaczego czasami nie warto słuchać (anty)rekomendacji innych ludzi

W jaki sposób w dzisiejszych czasach planujemy urlop? Zazwyczaj zaczyna się od researchu w sieci. Sprawdzamy co warto zwiedzić, gdzie warto pojechać, jak długo zostać w danym miejscu, co zobaczyć w okolicy, gdzie nocować. Przeszukujemy blogi, obserwujemy relacje podróżników i opinie innych turystów, pytamy znajomych, którzy już wcześniej odwiedzili dane miejsce. Dzięki serwisom takim jak TripAdvisor czy Booking.com i rekomendacjom innych osób możemy odnaleźć najlepiej oceniane miejsca i w krótkim czasie zaplanować podróż na drugi koniec świata. 

Każdy ma jednak inny styl podróżowania. Każda osoba jest indywidualną jednostką z innym zestawem preferencji, zainteresowań, cech charakteru, priorytetów, potrzeb i przekonań o świecie. Pytając kogoś: „Uważasz, że warto tam jechać? Co warto zobaczyć?” narażamy się na subiektywną opinię drugiej osoby. Osoby, która może mieć zupełnie inne postrzeganie świata niż my. 

Czy zdarzyło Ci się, że ktoś odradził Ci odwiedzenie jakiegoś miejsca, a potem cieszyłeś/aś się, że jej nie posłuchałeś/aś? A może wróciłeś/aś podekscytowany z wyprawy i usłyszałeś/aś negatywną opinię o miejscu, które w Tobie wzbudziło zachwyt?

Brzmi znajomo? 

Przeczytaj kilka przykładów z życia wziętych:

1. Nuda do stan umysłu

Parę lat temu byłam na Malcie. Spędziłam tam tydzień i mimo, że wysepka jest mała to nocowałam w trzech różnych miejscach i wciąż miałam wrażenie, że nie odkryłam wszystkiego. Gdy wyjeżdżałam czułam, że mogłabym tam spędzić jeszcze więcej czasu. Pracowałam wtedy w korporacji w Krakowie i kiedy wróciłam z urlopu i dzieliłam się wrażeniami z moimi współpracownikami, jedna osoba próbowała ostudzić mój entuzjazm podsumowując:

Byłem na Malcie i po trzech dniach się nudziłem.” 

„Wow, smutne” – pomyślałam wtedy. Pamiętam jego słowa jak dziś, mimo, że było to już dobrych kilka lat temu. I pamiętam zarówno swoją reakcję, jak i wrażenie jakbyśmy rozmawiali o zupełnie dwóch różnych miejscach. 

***
Wyobraź sobie teraz, że ktoś ma dylemat czy wybrać się na Maltę, pyta o opinię i jako odpowiedź słyszy to, co ja usłyszałam. Jak myślisz, co zrobi ta osoba, jeśli weźmie do siebie opinię swojego rozmówcy? Będzie zachęcona wyjazdem czy może zrezygnuje i wybierze na podróż inne miejsce?

2. Influencer nie zawsze prawdę ci powie  

Parę miesięcy temu opublikowałam wpis o Mediolanie i byłam w trakcie tworzenia drugiego, w którym miałam zamiar polecić ciekawe miejsca w tym mieście (wciąż jestem Wam winna ten wpis!). Akurat w tym czasie oglądałam Instastories jednej znanej blogerki podróżniczej, która dzień wcześniej zorganizowała Q&A i na stories publikowała odpowiedzi na pytania fanów.

Padło pytanie o Mediolan – „Czy warto pojechać do Mediolanu?” 

Odpowiedź blogerki: „Nie”.

***
Wiem, że Mediolan może nie każdemu się może podobać na pierwszy rzut oka (jak każde inne miasto!), jednak według nie jest w tym mieście wiele wartych uwagi miejsc. Zarówno jak ta blogerka wtedy, jak i ja teraz podzieliłyśmy się swoją opinią. Z tym, że mając ogromną rzeszę fanów jako influencer bierze się odpowiedzialność nie tylko za to co się rekomenduje, ale też za to co się odradza.

Taka antyrekomendacja bez słowa wyjaśnienia i podparcia jest – przede wszystkim mocno subiektywna i… nie wnosząca żadnej wartości, a więc pusta (nie wiemy jak dobrze ta osoba zna miasto, co się jej nie spodobało – być może miała jakąś nieprzyjemną sytuację lub nie spodobało jej się coś, co my byśmy polubili).

Fani często ufają influencerom i wiele osób może się taką opinią zasugerować. Kogoś przez taką opinię może ominąć super wyjazd i fajne wspomnienia, które zebrałby gdyby pojechał do Mediolanu!

Pamiętam, że chciałam dopytać tę blogerkę o powody, dla których tak radykalnie odradza wizytę w tym mieście, ale nigdy nie uzyskałam odpowiedzi. No cóż, próbowałam.

3. „Ja tak miałem to Ty na pewno też”

Polska projektantka Monika Kamińska wybrała się ostatnio do Tajlandii na urlop. Z przyjemnością oglądam jej relacje na Instagramie, gdyż (poza tym, że cenię sobie Monikę ;)) odwiedzałam te miejsca w listopadzie zeszłego roku, a więc przyjemnie mi wracać do nich wspomnieniami. Monika spędziła parę dni na Phuket, po czym udała się na kilka kolejnych dni na Phi Phi Islands. W jednej z relacji Moniki można było zobaczyć puste rajskie plaże.

Monika wspomniała, że przed wyjazdem wszyscy radzili jej: 

„Nie jedź na PhiPhi, mnóstwo turystów, tłok, brudno. Trzy dni na PhiPhi? To za długo, będziesz się nudzić! „

Też byłam w tym miejscu, tak właśnie tłoczno było:

 

4. Efekt drugiego wrażenia

Łatwo przychodzi nam rzucanie negatywnych opinii. Jedziemy do jakiegoś miejsca raz i jeśli nam się nie spodoba, rozgłaszamy naszą opinię na prawo i lewo. Jednak często może to efekt pierwszego wrażenia i powierzchownego ‚zbadania terenu’. Często okazuje się, że jeśli damy miejscu druga szansę (a czasami wymaga to zmiany naszego nastawienia i przekonań) to odkryjemy je na nowo i odczarujemy sobie negatywne pierwsze wrażenie.

W taki sposób Patrycja z bloga Travelover.pl (której relacje z podróży na Instagramie wprost uwielbiam!) odczarowała sobie Bali, o czym pisała w jednym ze swoich wpisów, przyznając jednocześnie, że to pierwsze wrażenie wynikało z kilku popełnionych przez nią błędów:

Gdy pięć lat temu po raz pierwszy przyleciałam na Bali byłam nieco zdezorientowana. Przepraszam bardzo, ale TO jest to rajskie, piękne Bali? TO jest marzenie co drugiej mojej koleżanki i miejsce, dla którego ludzie rzucają wszystko? Rozczarowanie. Tak można skwitować moje odczucia po pierwszej wizycie na Bali. 

Dziś ciocia Patrycja wyjaśni Wam jakie błędy popełniła, ku przestrodze oczywiście! 

Dzisiaj Patrycja wraca na Bali regularnie i zabiera nawet w podróż swoich fanów!

W minionym tygodniu wymieniłam też parę niezależnych wiadomości na ten temat z różnymi dziewczynami. Pierwsza z nich to Kasia z bloga KawaCaffee, która na InstaStories podzieliła się swoją notatką z kalendarza ze swojej pierwszej podróży do Neapolu wiele lat temu. Wiecie co tam napisała?

‚Brud, smród i obóstwo’.

Dzisiaj Kasia pisze bloga o Neapolu i regularnie wraca do tego miasta. Kiedy rozmawiałyśmy, wspomniała, że bardzo często spotyka się z taką reakcją osób, które po raz pierwszy odwiedzają Neapol. I wcale się nie dziwi – w końcu sama identycznie zareagowała za pierwszym razem. Nierzadko są to opinie osób, które były w mieście ‚przejazdem’ – parę godzin lub w najlepszym przypadku parę dni – wciąż niewystarczająco by w pełni zanurzyć się w to, co miasto ma do zaoferowania. Wiele osób już nigdy tam nie wraca, jednak negatywne wrażenie w nich pozostaje i nie szczędzą dzielenia się nim w sieci.  Niektórzy otwierają się i dają miastu drugą szansę odczarowując pierwsze wrażenie.

Podobną wymianę miałam z Martą z bloga Chytra Sztuka, która na Instagramie pisze o drugiej szansie jaką dała Wenecji:

 

 
 
 
View this post on Instagram
 
 

 

I’m glad I gave Vanice a second chance ❤ . Od świąt totalnie pogubiłam się w datach. Co spojrzę w kalendarz, to się okazuje, że nie trafiłam w dzień tygodnia 🙈 A przecież w ramach #instawtorek w #kobiecafotoszkoła wrzucony został bardzo dobry i adekwatny do ciepłego sezonu temat: miejsce, które polecam. Warto sobie podejrzeć, gdzie ludzie wysłaliby nas w podróż i dlaczego. Tak sobie myślę, by w polecajkach pamiętać o sobie. O tym co lubimy, na co mamy ochotę, jakie kierunki, noclegi, sposoby transportu, aktywności i atrakcje nas kręcą. Sama wielokrotnie pozwoliłam się wmanewrować w cudze wizje, w których nie uwzględniłam własnych potrzeb i upodobań. W taki właśnie sposób 5 lat temu zraziłam się do Wenecji. I gdybym, tym razem, posłuchała własnego głosu dotyczącego polecajek, to nie dałabym temu miastu i tym okolicom drugiej szansy. Wybrałabym pewnie jakąś bliższą sercu, sprowadzoną opcję. A byłaby to ogromna szkoda 😊 ➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖ #igersvenezia #facadelovers #podroze #veneziagram #framesofitaly #wonderfulview #wenecja #iamtraveller #włochy #placestosee #wyzwaniekfs #veneziacityitaly #venicelife #polishblogger #italian_city #slowtravel #huntgramitaly #chytrasztuka #touristattraction #visitvenice #thattravelblog #volgovenezia #pinkwednesday_inu #venice🇮🇹 #wlochy #italytour #dziewczynykfs

A post shared by Marta Pacholczyk (@chytra.sztuka) on


Sytuacje, które wymieniłam to tylko kropla w morzu, ale tak naprawdę spotkałam się z takimi przykładami i tekstami wiele razy.

I wiecie do jakich wniosków dochodzę?

Nuda to stan umysłu.

To, że ktoś mówi Ci, że nudził się gdzieś po paru dniach i że Ty NA PEWNO też będziesz się nudzić świadczy tylko i wyłącznie o tej osobie – i tym, że ta osoba nie znalazła sobie zajęcia.

Podróżowanie nie polega na ‚zaliczaniu miejsc’

Może też polegać na poznaniu danego miejsca głębiej, wchłonięcia jego atmosfery, spojrzenia na miejsce oczami tubylca. Dla mnie osobiście ważniejsza jest jakość niż ilość, dlatego nigdy nie zaznałam nudy w podróży.

Pierwsze wrażenie może być złudne.

Czasami nasze pierwsze wrażenie nie musi być tym ostatecznym. Warto dać sobie i miejscu drugą szansę, zastanowić się czy za pierwszym razem nie ulegliśmy przypadkiem przekonaniom innych osób, przewodnikom turystycznym. Warto dać drugą szansę na odczarowanie sobie miejsca, które za pierwszym razem zrobiło na nas kiepskie wrażenie.

Warto mieć dystans do czyichś opinii.

Pamiętajmy, że ktoś dzieląc się swoją antyrekomendacją robi to pod wpływem własnych doświadczeń – z całym arsenałem swoich potrzeb, wcześniejszych wyobrażeń, oczekiwań, preferencji. My jesteśmy innymi osobami, mamy swój zbiór doświadczeń i oczekiwań i może się okazać, że nasze wrażenia będą zupełnie odmienne. Może się też okazać, że zgodzimy się z tą osobą – ale może warto przekonać się samemu? Warto pamiętać o tym, gdy pod wpływem czyichś opinii będziemy skłonni zmodyfikować nasze plany. 

Komentując warto podkreślić subiektywne wrażenie.

Każdy ma prawo do swojej opinii ale właśnie, to są nasze opinie. Chyba, że mowa o restauracji, która zaserwowała Ci zepsute jedzenie (co byłoby faktem, który warto podkreślić), tak opinia o tym czy jakieś miejsce nam się podobało to już bardzo subiektywna sprawa. Gdy dzielimy się negatywnymi komentarzami – przynajmniej uzasadnijmy je i wspomnijmy jak długo mieliśmy okazję przebywać w danym miejscu. 

Czasem lepiej posłuchać intuicji. 

No właśnie… Jeśli ciągnie Cię do jakiegoś miejsca to posłuchaj swojej intuicji i daj się ponieść. Czytanie opinii innych osób i rekomendacji to świetna opcja ale ostatecznie to do nas należy decyzja co zrobimy z tą wiedzą.

Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat. Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się? Człowiek, który przestaje się dziwić jest wydrążony, ma wypalone serce. W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze – uroda życia.

~Ryszard Kapuściński