Niedzielny spacer po Rawennie i pierwsze wrażenie

Niedziela 16 września

Po szybkim przystanku w Rimini i wymeldowaniu się z hotelu rano na dworzec w Rimini, aby wsiąść w pociąg do Rawenny. Za niecałe 5 EUR, po niecałej godzinie podróży pociągiem znalazłam się w upragnionej Ravennie. Mój B&B, który znalazłam na Booking znajduje się na ulicy Via Armando Diaz, która prowadzi prosto od Stazione Centrale Ravenna do placu głównego o nazwie Piazza del Popolo. Na zewnątrz czekał już na mnie właściciel mieszkania. Miejsce, które sobie wybrałam na nocleg na ten tydzień jest naprawdę świetne i na pewno opiszę i będę polecać je Wam po powrocie.

Po rozpakowaniu rzeczy i krótkim odpoczynku udałam się na pierwszy spacer po Rawennie!

Miałam całą niedzielę dla siebie, aby zapoznać się z miastem.

Rawenna – pierwsze wrażenia

Tak jak wspomniałam w tym poście na Instagramie:

Ravenna. Nie jest to najbardziej odwiedzane miejsce na mapie turystycznej Italii i jest to jednocześnie coś, co nadaje temu miastu uroku. Jest niewielkich rozmiarów, ale otwarta. Wypełniona sztuką, z której jest dumna, ale nie nadęta. Pełna starożytnych mozaiek, dumna z twórczości i pochowanego w niej Dante Alighieri, ze wszystkimi swoimi dobrodziejstwami inwentarza potrafi zachować do siebie zdrowy dystans. Adaptuje się do dzisiejszych czasów i przedstawia współczesną interpretację tych skarbów (dowodem jest chociażby interaktywna wystawa Dante plus, liczne murale nawiązujące do tradycji).

I to jest chyba idealne podsumowanie mojego pierwszego wrażenia.

Dwie najważniejsze rzeczy, z których Ravenna jest dumna to właśnie: mozaiki, które znajdują się na liście UNESCO, a także twórczość Dante Alighieri, którego szczątki spoczywają właśnie w tym mieście. Wizyta w muzeach z mozaikami wciąż przede mną (z czego oczywiście zdam relację).

***

Urzekły mnie budynki, które nie są jakimiś tam zwykłymi budynkami, a pałacami! Gdzie się nie rozejrzę, przy drzwiach (czy może raczej… wrotach) wisi tabliczka z opisem palazzo, podająca informację, z którego wieku pochodzi budynek, do jakiej rodziny należał i co działo się z nim w przeciągu minionych lat, do kogo należy dziś. Bardzo podoba mi się, że miasto podkreśla ten historyczny aspekt, dzięki temu możemy spojrzeć na budynki, które mijamy w świetle ich historii.

Jednocześnie mam wrażenie, że miasto przykłada ogromną wagę do detali, ma poczucie humoru, wie jak balansować opowieść o historii z nutą nowoczesności. Jest zarazem spokojne i wydaje się bezpieczne.

***

Okazało się, że bardzo blisko mojego B&B znajduje się przystanek autobusowy, z którego odjeżdżają też autobusy do Marina di Ravenna (autobus nr 70). Rawenna nie znajduje się nad samym morzem, a około 20-30 minut jazdy od morza, dlatego aby udać się na plażę należy pojechać samochodem lub właśnie autobusem.

Nie byłabym sobą, gdybym pierwszego dnia nie udała się również choć na szybki spacer nad morzem.

Dojechałam aż do portu i zrobiłam sobie spacer na plażę właśnie od strony portu.

Po tym co zobaczyłam w Rimini, otoczenie plaży w Rawennie mocno mnie zaskoczyło – plaże w Rawennie nie są obwarowane hotelami i klubami (choć parę plażowych barów i restauracji znajduje się zaraz przy plaży), natomiast otacza je po prostu przyroda i lasy. Przyznam, że dość ciekawie to wygląda i jest miłą odmianą.

W tym tygodniu planuję wybrać się tam na dłużej po zajęciach, z czego z pewnością zrobię osobny wpis i pokażę więcej zdjęć.

Tymczasem zerknijcie na zdjęcia z pierwszego dnia w Rawennie i zobaczcie je moimi oczami.

Dokładniej Rawennę i jej skarby opiszę w kolejnych postach.

Jeśli chcesz być na bieżąco z moją podróżą, obserwuj moje InstaStories tutaj.

 

 

 


To miejsce tworzymy wspólnie. Pozostańmy więc w kontakcie: