malowanie kawą

Zaczęłam malowanie kawą! ☕

Jeśli obserwujecie mnie od pewnego czasu to wiecie, że moją wielką pasją jest malowanie akwarelą. Wydałam nawet własną kolekcję obrazów inspirowanych morzem, stworzyłam sklep internetowy, w którym można dostać moje ręcznie malowane obrazy, wydałam darmowego eBooka o tym, jak zacząc malowanie akwarelą, a na Instagramie dzielę się kulisami mojej twórczości.

Niedawno sięgnęłam jednak po inne, mniej oczywiste medium – kawę.

Jak zaczęłam malowanie kawą?

Wszystko zaczęło się od plamy. Od plamy pozostawionej na kartce po dopijanej na szybko kawie.

Zdałam sobie sprawę, że kolor, jaki pozostawia po sobie kawa przypomina mi jeden z moich ulubionych odcieni akwareli – sienę paloną. Zastanowiło mnie, czy kawa mogłaby służyć jako naturalny pigment. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że kawa nie jest pigmentem, a barwnikiem i że w internecie obecny jest już trend malowania kawą (choć to nie powinno mnie zaskakiwać).

Postanowiłam spróbować.

Zaopatrzyłam się w dwie filiżanki – jedną większą, w której miała być zaparzona kawa do popijania, drugą mniejszą zakupioną kilka lat temu we włoskim sklepie Bialetti w Aoście, do której zaparzyłam moją “farbę”.

Sięgnęłam po arkusz papieru akwarelowego, zrobiłam delikatny szkic ołówkiem. Chwyciłam pędzel, zamoczyłam go w ciemnym gorącym espresso i… Zaczęła się magia.

Odkąd pierwszy raz chwyciłam po filiżankę espresso nie w celu jej wypicia, a przelania na papier, poczułam jakbym wchodziła w jakiś nowy nieznany alchemiczny świat! Nie wiem czy to efekt zadurzenia unoszącymi się wtedy w mieszkaniu oparami kawy (to pewnie też :)), czy jakiś nowy rodzaj fascynacji, ale możliwość wydobycia koloru z napoju, który od lat towarzyszy mi każdego poranka sprawił, że poczułam, że to początek nowej przygody z malowaniem.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Aga | uwielbiamwloskieklimaty (@uwielbiamwloskieklimaty) on

 

Jak malować kawą?

Kawa w malowaniu zachowuje się bardzo podobnie jak akwarela – intensywnośc koloru zależy od ilości dodanej wody, wodne efekty zależą od pociągnięć pędzla, a malowanie najlepiej zacząć od najjaśniejszej mieszanki (tej najbardziej rozcieńczonej wodą). Najlepiej pokryć nią powierzchnię, która na naszym obrazie będzie najjaśniejsza – poza miejscami, które chcemy pozostawić białe – czyli te, w których chcemy uzyskać efekt najsilniej padających promieni słonecznych. Średnie odcienie (czyli mocniejszą lub mniej rozcieńczoną wodą kawę) nakładamy kolejno po wyschnięciu poprzednich warstw, a najciemniejszy (najmocniejsza kawa) podkreśli detale na koniec. Dzięki temu uzyskamy efekt głębi.

TIPS:

  • Do malowania kawą najlepiej sprawdzi się papier do akwareli (najlepiej wsiąka wodę i umożliwi stworzenie ciekawych efektów).
  • Przyda się też paletka (np. plastikowa lub ceramiczna) do mieszania farb akwarelowych, gdzie będziecie mogli stworzyć różne odcienie kawy mieszając je z wodą.

Podobnie jak przy malowaniu akwarelą, musimy poczekać na wyschnięcie pierwszej warstwy by malować kolejną. Tak, akwarela i malowanie kawą wymaga nieco cierpliwości. Przy pierwszym podejściu do malowania kawą nie mogłam doczekać się aż pierwsza warstwa wyschnie. Ponieważ celowo nałozyłam w niektórych partiach obrazu sporo kawowej farby, obraz schnął kilka godzin i dopiero wtedy mogłam dołożyć ciemniejsze szczegóły.

Ta ekscytacja mieszana z oczekiwaniem i ciekawością co do efektu po wyschnięciu sprawiły, że byłam totalnie zauroczona tym procesem. Oczywiście w międzyczasie zajęłam się innymi sprawami po to, by wrócić do malowania później 🙂 (dla bardziej niecierpliwych sprawdzi się suszarka).

Po tym, jak skończyłam malowanie, odłożyłam obraz i sięgnęłam do niego dopiero następnego dnia. Jakie było moje zaskoczenie, gdy odkryłam, że warstwa farby nie tylko pięknie wygląda po wyschnięciu, ale w odpowiednim świetle mieni się cudownymi drobinkami i daje cudowny połyskujący efekt!

Jeden kolor, wiele odcieni

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Aga | uwielbiamwloskieklimaty (@uwielbiamwloskieklimaty) on

Przy następnej sesji z kawą postanowiłam zaksperymentować i stworzyć swoje próbki kawowe – zaparzyłam espresso, espresso lungo, cappuccino, caffe latte, zanurzyłam papier akwarelowy i oczekiwałam efektów. Chciałam zobaczyć jakie spektrum kolorów uzyskam. Choć nie planuję malowania kawą z mlekiem, gdyż nie jestem pewna jak taki obraz mógłby zachować się z czasem i czy farba nie zaczęłaby się zwyczajnie psuć, to byłam ogromnie ciekawa tego, jakie odcienie  pozostaną na papierze.

Później dowiedziałam się też, że kawa rozpuszczalna może dać intensywniejsze i ciemniejsze odcienie brązu. W przypadku kawy rozpuszczalnej łatwiej nam też kontrolować uzyskanie różnych odcieni. Jak się domyślacie, nie miałam takowej w domu, a na początku eksperymentów malowałam najlepszymi kawami, które na codzień popijałam, z czasem jednak zakupiłam kawę mieloną “do malowania”, jak również kawę rozpuszczalną.

Malowanie kawą to malowanie monochromatyczne – mamy do dyspozycji jeden kolor (i mnóstwo jego odcieni).

No więc co mnie tak zachwyciło w malowaniu kawą?

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Aga | uwielbiamwloskieklimaty (@uwielbiamwloskieklimaty) on

Z jednej strony malowanie monochromatyczne może wydawać się wyzwaniem, ale z drugiej to świetna zabawa, okazja do kreatywnego spojrzenia na obraz i kartkę papieru. Do tego oczywiście unoszący się w pomieszczeniu zapach kawy umila cały proces.

Ten proces niesamowicie otwiera głowę, pobudza kreatywność i wrażliwość. Biorą w nim udział wszystkie zmysły, bo z jednej strony zaangażowany jest zmysł estetyczny, wizualny, ale cały proces pieści również nasze zmysły węchu.

Dodatkowo, efekt nie jest do końca przewidywalny, zatem jest to czynność, której możemy dać się oczarować i totalnie wsiąknąć, zapominając na chwilę o otaczającym nas świecie. Sami pomyślcie – wydobywacie kolor z kawy i przelewacie go na papier, dając mu kształt, jaki sobie wymyślicie. Do tej pory farby “wynosiło się” ze sklepu plastycznego, a kawę zaparzało się do wypicia. Tym razem farby powstają we własnej kuchni, a kawa nie jest tylko pobudzającym napojem.

W dodatku korzystamy z “farb”, które mieliśmy pod ręką cały czas, codziennie rano kawa towarzyszyła nam w rozruszaniu poranka i pobudzeniu zmysłów – tym razem towarzyszy nam również w tworzeniu sztuki! I nie trzeba kupować całej palety farb, by zacząć malować!

Jeśli jesteście ciekawi moich eksperymentów kawowych, zaobserwujcie mnie na Instagramie, gdzie co niedzielę pokazuję kulisy tworzenia jednego obrazu kawowego (poprzednie zapisane są w stories na profilu).

Zauroczyła Cię wizja malowania kawą? A może masz ochotę spróbować? Daj znać w komentarzu!