Jak przetrwać tęsknotę za Italią w okresie między podróżami do Włoch?

Niemal każdy Italomaniak prawdopodobnie zna to uczucie, kiedy kończy się lato, wracamy z urlopu z Italii, zaczyna zima, a my już zaczynamy odczuwać tęsknotę za włoskimi klimatami… Pół biedy, gdy wciąż trwa słoneczna, pełna kolorowych liści jesień, którą jeszcze niedawno doświadczaliśmy. Prawdziwa nostalgia zaczyna się, kiedy robi się szaro, zimno, temperatura spada w okolice zera, o godzinie 16 robi się ciemno, słońce jakby zapomina rano wstać razem z nami, a my najchętniej popadlibyśmy w hibernację. Zaczynamy wracać myślami i wspomnieniami do słonecznych dni, spacerów po włoskich uliczkach, ciepłego deszczu, aperitivo na świeżym powietrzu, popijanego wina, długich wieczornych kolacji. Może nawet trochę idealizujemy i zapominamy o tym, co irytowało nas podczas minionego urlopu. Wielu z nas ma taki moment w roku, gdy na powrót do Italii musimy poczekać ładnych parę miesięcy.

W języku angielskim tęsknotę za domem określa się słowem homesick. A jak nazwać tę tęsknotę, którą niemal każdy Italomaniak odczuwa niezależnie od tego, jak bardzo kocha swój dom – jest to potrzebna trudna do opisania, która zostaje zaspokojona w momencie, gdy nasze stopy dotykają włoskiej ziemi po wylądowaniu. Italosick?

Jeśli nie możemy pozwolić sobie na częstsze powroty, poniżej przedstawiam kilka rzeczy, które ja robię kiedy wiem, że na Italię będę musiała zaczekać. A dodam, że zima to nie jest moja ulubiona pora roku – jestem okropnym zmarzluchem, w dodatku którego energia jest totalnie ładowana bateriami słonecznymi.

Więc – jak żyć, spytacie?

Poniżej przedstawiam 10 pomysłów na przetrwanie kilku miesięcy przed powrotem do Italii.

1. Smakowanie produktów przywiezionych z podróży

Jestem z teamu, który uważa, że najlepsze pamiątki z podróży są jadalne. Zawsze przywożę ze sobą jakieś smakołyki, którymi obdarowuję rodzinę, ale które zachowuję również dla nas. Najlepiej coś, co można wykorzystać do ugotowania pysznej kolacji, np. jakiś specyficzny rodzaj makaronu, sosu, butelkę wina, sery, ale nie tylko. Dla mnie jest to najlepszy sposób na przywołanie wspomnień podróżnych. Przygotowując jakąś potrawę włoską z przywiezionych skarbów zwykle staram się korzystać z włoskich przepisów, które często wyszukuję na znanym kulinarnym włoskim blogu Giallo Zafferano. Daje mi to namiastkę stołowania się po włosku.

przysmaki włoskie przywiezione z Italii

2. Szlifowanie języka

Niezależnie od tego czy jesteście w trakcie nauki języka włoskiego, znacie go biegle, czy jeszcze nie zaczęliście, okres jesienno-zimowy to idealny moment by poświęcić więcej czasu i uwagi na szlifowanie języka włoskiego, co zaowocuje i przyniesie ogromną satysfakcję podczas kolejnej wizyty we Włoszech. Zawsze podkreślam, że nieważne w jakim wieku jesteś, czy uczyłaś/eś się wcześniej danego języka, zawsze jest dobry moment by zacząć. Przekonałam się o tym zwłaszcza będąc w tym roku na kursie włoskiego we włoskiej szkole językowej dla obcokrajowców w Rawennie, kiedy to w mojej grupie byłam najmłodszą osobą, a trzech pozostałych kursantów było w wieku 60-70 lat. W dodatku śmigali lepiej ode mnie 🙂 Można? Można!

Mogą zaciekawić Cię też:

3. Otoczenie się we wnętrzu włoskimi klimatami

Osobiście co roku lubię mieć w tym okresie ‚zimowym’ jakiś akcent we wnętrzu, który przypomina mi o moich wojażach. Może to jest to coś przywiezionego z podróży lub stworzonego z myślą o Italii. Ilustracje na zamówienie, które tworzę bardzo często zamawiane są właśnie z taką intencją – by przypominać o jakiejś specjalnej podróży.

Z myślą o tych osobach stworzyłam coś specjalnego – ilustrowany polsko-włoski kalendarz ścienny na 2020 rok, w którym każdy miesiąc to ręcznie malowana ilustracja innego miejsca i regionu włoskiego i którym towarzyszą zaznaczone lokalne eventy tego miejsca w danym okresie. To również miejsce na notatki i inspirujący cytat na każdy miesiąc.

włoski prezent

4. Włoskie potrawy i rytuały

To, że nie jesteśmy we Włoszech, nie oznacza, że nie możemy wprowadzić pewnych włoskich rytuałów do naszego życia. Podoba Ci się włoskie aperitivo, włoskie kolacje, w których cała rodzina siada wieczorem przy stole, je prawdziwą kolację składającą się z antipasti, włoskiego dania, deseru? Czemu by tego nie praktykować? A może masz ochote na poranne cappuccino i słodkie śniadanie? Nie musisz robić tego codziennie, ale może fajnie byłoby wprowadzić tradycję, że kilka razy w tygodniu (lub chociaż raz w tygodniu) robimy coś nieco inaczej?

5. Czas na przegląd i wywoływanie zdjęć

Dla mnie zima to idealny okres na ponowny przegląd zdjęć i odświeżenie wspomnień z minionych podróży tego roku. Mamy z mężem taką tradycję, by co roku przygotowywać sobie kalendarz ścienny ze zdjęciami z minionego roku – na każdy miesiąc zwykle wybieramy swoje top 3-5 zdjęć z tego samego miesiąca poprzedniego roku, dzięki czemu przypomina nam się co robiliśmy danego miesiąca poprzedniego roku, a to fajna pamiątka na lata bo robi się z tych kalendarzy już ładna kolekcja! W tym roku nasze ściany ozdobią dwa kalendarze, jeden to polsko-włoski kalendarz wspomniany wyżej, a drugi z naszymi zdjęciami 🙂

6. Spotkania

Zimowy sezon to też dobry moment na ‚nadrobienie’ czasu z rodziną, z przyjaciółmi, a także ze sobą. Ze sobą – spytacie? Tak! U mnie akurat tak złożyło się w tym roku, że w sezonie letnim miałam całkiem sporo czasu dla siebie, łącznie z podróżą solo do Włoch. To sprawiło, że zupełnie spojrzałam na wiele spraw i uważam, że czas dla siebie jest nam potrzebny, tak samo (albo nawet bardziej) jak poświęcamy go swoim bliskim, musimy poświęcić go sobie – jesteśmy w końcu najbliższą sobie osobą.

Processed with VSCO with a6 preset

7. Włoska kolacja w gronie najbliższych

Nie wiem jak wyglądają Wasze kolacje, ale w polskich domach zazwyczaj nie przywiązuje się do nich zbyt dużej uwagi i często sprowadzają się one do czegoś szybkiego przejedzonego na zimno np. kanapek. Niekoniecznie jada się je wspólnie przy stole, a często ich podstawową funkcją jest po prostu zaspokojenie głodu. Czyli zupełnie inaczej niż we Włoszech. Te włoskie kolacje to akurat jedna z tradycji włoskich, którą z radością przyjęłam w swoim domu. I jeżeli nie jesteście do tego przyzwyczajeni, nie musicie nagle zmieniać swojego jadłospisu tak, by było ‚po włosku’, ale taka włoska uczta może być świetnym pomysłem na wieczór towarzyski w gronie znajomych (lub na wieczór we dwoje) raz na jakiś czas.

Zobacz też: Dieta Śródziemnomorska, czyli… Dlaczego Włosi nie tyją? (Z przymrużeniem oka)

8. Włoskie filmy i seriale

Chyba nikogo nie muszę przekonywać, że długie zimowe wieczory to genialna okazja do nadrobienia filmów i seriali – a na chwilowe uśmierzenie tęsknoty za Italią, mogą to być produkcje włoskie lub takie, które Włochy w sobie ujmują (np. są kręcone w Italii). Listę takich filmów i seriali z Italią w tle na Netflix stworzyłam w osobnym wpisie, zerknij.

9. Czytanie powieści z Italią w tle

Uwielbiam poznawać jakiś region lub miasto włoskie poprzez pryzmat powieści, w których akcja toczy się w tych miejscach. W taki sposób często ‚przygotowuję się’ do podróży. Kiedy jechałam do Toskanii, otoczyłam się kilka miesięcy wcześniej powieściami z tym regionem w tle (a takich pozycji nie brakuje), to samo było przed wyjazdem do Wenecji. Po prostu sprawia to, jakbym na chwile przenosiła się do tego miejsca, wyobrażam sobie je.

Lubię też wracać do tych książek po odbytych podróżach, żeby ponownie razem z bohaterami przeżywać opisane momenty, tym razem już sięgając pamięcią do własnych wspomnień związanych z wyglądem i atmosferą danego miejsca. Najbardziej jednak lubię czytać je przed podróżą do danego miejsca, bo słowa malują moje wyobrażenia, a potem jadąc do tych miejsc porównuję je sobie z tym co wykreowała moja wyobraźnia.

10. Zimowy wypad do Włoch

Wiele osób pomija okres zimowy na wyjazd do Włoch i sama należałam długo do tego obozu, jako, że nie przepadam za zimnem i wolałam zostawić sobie przyjemność podróżowania do Italii na cieplejsze sezony. Myślałam tak dopóki nie spędziłam zimy w Aoście. Przekonałam się jaką atmosferę mają alpejskie miejscowości zimowe we Włoszech. Wiedzą to fani sportów zimowych, ale nawet jeśli nie szusujecie na szlaku, znajdziecie dla siebie dużo rozrywek. Okres zimowy to nie tylko góry, może być to okazja do odwiedzenia innych miasteczek, w których będzie zdecydowanie mniej turystów niż w sezonie letnim. Przykładem może być Wenecja zimą, którą poleca Kasia z bloga Kawacaffe.

Zobacz też: 4 pory roku w Dolinie Aosty

A Ty, masz jakieś swoje sposoby na spędzenie czasu z dala od Włoch, tak by mniej za nimi tęsknić?

Podziel się nimi w komentarzu!


To miejsce tworzymy wspólnie. Pozostańmy więc w kontakcie:

  • Hehe fajny pomysł na tekst. Dużo podpowiedzi już wykorzystuję, ale to było ot tak, nie zastanawiałem się nigdy jak sobie ten czas italosicka umilać.