10 planów i marzeń (nie tylko noworocznych) związanych z Italią

Nie będę oryginalna pisząc, że koniec roku zawsze jest dla mnie symbolicznym momentem. Lubię spisywać myśli i obserwacje, podsumowywać to, czego nauczyłam się w danym roku, co było dla mnie ważne, a co bym zmieniła. Niekoniecznie tymi osobistymi podsumowaniami dzielę się publicznie, spisuję je ręcznie i pozostawiam dla mnie. Jednak tym razem stworzyłam też osobną listę, którą chciałabym się z Wami podzielić. To lista planów, marzeń i pewnego rodzaju postanowień związanych z Italią. Niektóre dotyczą nowego roku 2019, niektóre będą potrzebowały więcej czasu na realizację, a jeszcze inne nie są dokładnie określone w czasie.

1. Kontynuacja nauki włoskiego (nie tylko kurs)

Gdy ludzie słyszą, że uczę się włoskiego i chodzę na kurs często pytają: Włoski jest chyba łatwy, co? Panuje takie ogólne przekonanie i faktycznie włoski należy do jednego z łatwiejszych języków latino. Jednak nie dajmy się zwieźć, jak każdy język ma on swoje kruczki, pułapki, a jego gramatyka również potrafi przyprawić o ból głowy. Wydaje mi się, że powszechnie panująca opinia o łatwości tego języka wynika z melodyczności i brzmienia tego języka, co sprawia, że faktycznie przyjemnie się go przyswaja. Wiele słów zapamiętuje się dużo łatwiej niż w innym języku, co ułatwia proces nauki. Ale to nie jest tak, że pojedziesz do Włoch na miesiąc i język sam Ci wejdzie do głowy ‚na ulicy’ (a jeśli komuś udało się tak nauczyć języka to chapeau bas!). Jak do nauki każdego języka, trzeba po prostu przysiąść.

W 2018 roku zrobiłam całkiem niezły postęp bo ukończyłam kolejne dwa semestry nauki we Włoskim Instytucie Kultury w Krakowie (no prawie – w styczniu mam egzamin z B1.1). Chcę dalej kontynuować naukę w Instytucie, gdyż wbrew pozorom mimo, że mój mąż jest Włochem (w domu rozmawiamy głównie po angielsku starając się wplatać włoski i polski), bez kursu nie mam wystarczająco dużo samodyscypliny do tego, aby regularnie przyswajać gramatykę i słówka, a dłuższe przerwy od języka sprawiają, że powoli zapominam to, czego nauczyłam się wcześniej.

Planuję uczyć się włoskiego więcej ze źródeł, z których i tak korzystam na codzień, np. oglądając włoskie filmy, czytając gazetę, śledząc blogerów włoskich, włoskojęzyczne kanały na Youtube, wplatając częściej włoski w domu. A więc: Stawiam na różnorodność łatwodostępnych źródeł, które pozwolą na ‚chłonięcie języka’.

Kto ze mną?

fot. Agnieszka Molęda-Orella / archiwum własne

2. Zwiedzić wszystkie 20 regionów Italii

OK, umówmy się, nie jest to plan do zrealizowania w 2019 roku (choć nie mówię, żebym nie chciała!), a raczej długofalowy cel. Tak, chcę dogłębnie zwiedzić wszystkie regiony we Włoszech. Zainspirowała mnie do tego historia Cassandry, autorki bloga Travel Italian Style, którego odkryłam niedawno. Cassandra nie tylko prowadzi bloga, ale jest też założycielką firmy tworzącej personalizowane podróże po Włoszech. Cassandra urodziła i wychowała się w Nowym Jorku. Jej tata był rodowitym Sycylijczykiem, a po jego chorobie i śmierci Cassandra postanowiła powrócić do swoich korzeni. Przebyła długi proces nadania podwójnego obywatelstwa i wizy, a następnie przez kilka lat podróżowała po Włoszech, zbierając materiały, wiedzę, kontakty, rozwijając swój biznes.

Właśnie w tym roku Cassandra osiągnęła swój cel odwiedzenia wszystkich włoskich regionów, a zajęło jej to kilka lat. Było to możliwe, gdyż Italia nie była dla Cassandry tylko miejscem na wakacyjne wypady, jej podróże łączyły biznes, pasję i stały się częścią jej życia. Docelowo Cassandra zaplanowała sobie, że będzie spędzać pół roku w Stanach i pół roku we Włoszech (o czym przeczytać możecie tutaj). Osiągnęła to, dzięki czemu jest dla mnie dzisiaj ogromną inspiracją i bardzo polecam jej bloga!

Taki styl życia i pracy jest moim marzeniemi chciałabym to kiedyś zrealizować. Już teraz pracuję w 100% zdalnie i mam swoją firmę, a więc mogę zabrać swoją pracę gdziekolwiek chcę. Daje to ogromną wolność i chciałabym łączyć swoją pracę zawodową z podróżami po Italii i relacjonowaniem Wam wszystkiego tutaj. A tak w tajemnicy Wam powiem, że mam nadzieję kiedyś w Italii po prostu zamieszkać na stałę! Trzymajcie kciuki! W tym roku prawdopodobnie głębiej zanurzymy się w Toskanię.

Źródło: Photo by rawpixel on Unsplash

3. Zgłębić regionalną kuchnię Włoch

Uwielbiam gotować, ale w 2018 nieco mniej eksperymentowałam z kuchnią włoską bo…dbałam o linię 😉 Wciąż jest to dla mnie ważne, jednak obiecałam sobie, że od czasu do czasu spróbuję odtworzyć w domu przepis, który uwiódł mnie podczas podróży do Włoch. Oczywiście zamierzam dzielić się na blogu sprawdzonymi eksperymentami kulinarnymi!

fot. Agnieszka Molęda-Orella / Aosta
fot. Agnieszka Molęda-Orella / Wenecja

4. Nauczyć się prowadzić vespe

A co! Kiedy spędzałam we Włoszech kilka miesięcy, w pewnym momencie poczułam, że czas zasiąść za kółkiem i być niezależną, zarówno od innych, jak i od autobusów itp. Kilka piewszych jazd było nieco stresujących, ale potem przywykłam (dodam, że prowadziłam na północy Włoch, myślę, że na południu potrzebowałabym dłuższej zaprawy zanim poczułabym się pewnie ;)). Myślę sobie, że aby tak w pełni poczuć się włosko, wspaniale byłoby pewnego dnia zasiąść za kierownicą vespy, sunąć przed siebie i poczuć wiatr we włosach. Nie wiem czy uda się to zrealizować w nadchodzącym roku, ale dopisuję do listy!

fot. Agnieszka Molęda-Orella / archiwum własne, Sycylia
fot. Agnieszka Molęda-Orella / archiwum własne
fot. Agnieszka Molęda-Orella / archiwum własne

5. Obejrzeć włoskie filmy

Postanowiłam, że w 2018 nadrobię klasykę i pogrzebię głębiej we włoskiej kinomatografii. Jestem trochę bardziej na bieżąco jeśli chodzi o większe tytuły ukazujące się w ostatnich latach ale chciałabym nadrobić trochę więcej klasyki (filmów reżyserów takich jak Benigni, Visconti, Fellini, Antonioni), ale też filmy współczesnych reżyserów z tej listy.

Źródło: Archiwum własne

6. Zjeść lunch w Osteria Francescana

Po obejrzeniu pierwszego odcinka Chef’s Table na Netflix z szefem kuchni Massimo Bottura, zarówno on, jego historia, jak i cały odcinek skradły moje serce! Osteria Francescana znajduje się w regionie Emilia Romagna, w mieście Modena i ma na swoim koncie 3 gwiazdki Michelin. Stolik trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, często trzeba oczekiwać na długiej liście rezerwowej. Wizyta w takiej restauracji do najtańszych nie należy, jednak jestem przekonana, że byłoby to niezapomniane przeżycie. Nie wiem czy uda się to w tym roku, ale kiedyś chciałabym odwiedzić to miejsce i skosztować stworzonych przez legendarnego Botturę dań!

7. Przeczytać więcej książek o Italii lub z Italią w tle

Dotychczas wybierając się do jakiegoś miejsca we Włoszech lubiłam otoczyć się historiami związanymi z tym miejscem. Poza klasycznymi przewodnikami lubię sięgać po książki obyczajowe lub kryminały, których wątek toczy się we Włoszech. Dzięki temu wyobrażam sobie miejsca, do których się wybieram, poznaję je najpierw oczami bohaterów, a później podczas podróży konfrontuję wyobrażenie z rzeczywistością. W tym roku, postaram się, by każdej mojej podróży do Włoch towarzyszyła jakąś książka. Jestem otwarta na Wasze rekomendacje tytułów!

fot. Agnieszka Molęda-Orella / archiwum własne

8. Samotna podróż do Włoch

Dotychczas zawsze podróżowałam z kimś. A to z rodziną, potem z przyjaciółmi, z moim mężem, z siostrą. Od dawna wizja podróżowania solo wydawała mi się kusząca, ale do tej pory albo nie miałam okazji albo nie było to moim priorytetem. Namiastki podróży solo doświadczałam podczas wyjazdów służbowych i to uczucie eksploracji nowego miejsca, kiedy jest się zdanym tylko na siebie wydało mi się intrygujące. Poznałam w swoim życiu kilka dziewczyn, które od czasu do czasu podróżują same i zawsze opisywały to jako niesamowite przeżycie. Przede wszystkim dlatego, że dużo można dowiedzieć się o samej sobie. I choć absolutnie nie zamierzam zrezygnować z podróżowania z mężem, rodziną, to taka solo podróż mogłaby być ciekawym doświadczeniem i czuję, że w 2019 jestem na to gotowa.

Jeszcze nie wiem do końca gdzie i kiedy , ale będzie ona ściśle związana z blogiem – taka podróż pozwoliłaby mi skupić się na zbieraniu materiałów, fotografii w podróży, a nawet pisaniu bloga na bieżąco. Gdy podróżuję z kimś, zazwyczaj nie mogę się aż tak dokładnie skoncentrować się na zbieraniu materiałów na bloga, dlatego ta podróż byłaby dla mnie ciekawym eksperymentem, a także źródłem nowej inspiracji i jakości na bloga.

9. Praca nad blogiem

Jak już jesteśmy w temacie bloga… Od początku Uwielbiam włoskie klimaty prowadzone było z pasji. Miałam swoje wzloty i upadki jeśli chodzi o częstotliwość pisania i inspiracje. 2 lata temu miałam w życiu dość ciężki okres i nie pisałam wtedy nic przez kilka miesięcy. Również w momentach przepełnionych pracą zdarzało się, że miałam dłuższe okresy milczenia. Ale za KAŻDYM razem kiedy nachodziły mnie wątpliwości czy ten blog ma sens, otrzymywałam jakąś fantastyczną wiadomość lub motywujący komentarz od Was. Czasami zaglądałam w statystyki bloga myśląc czy to w ogóle ktoś czyta? i odkrywałam, że nie tylko ktoś czyta, ale czyta DUŻO osób! Dzięki temu za każdym razem gdy ogarniało mnie zwątpienie, wracałam z nową energią i odkrywałam, że pisanie tu ma sens, a przede wszystkim uwielbiam to robić i to się liczy. Mimo, że blogów o Włoszech po polsku jest całkiem sporo, każdy autor ma swój wyjątkowy styl, każdy widzi Italię swoimi oczami, każdy ma inną historię do opowiedzenia.

W drugiej połowie 2018, a w szczególności pod koniec roku wstąpiła we mnie zupełnie nowa energia i inspiracja jeśli chodzi o projekt Uwielbiam włoskie klimaty. Chyba jeszcze nigdy nie miałam tylu pomysłów i planów związanych z blogiem! W 2019 będę je zrealizować i choć nie chcę jeszcze mówić za dużo i obiecywać, możecie spodziewać się, że w 2019 roku będzie się tu działo naprawdę DUŻO! Nie mogę się doczekać!

10. Piano piano

To wszystko brzmi ambitnie i zapowiada się pracowity i ekcytujący rok, ale przy tym wszystkim jednym z moich postanowień jest podążanie za włoskim piano, piano, czyli powoli, bez pośpiechu. Nie chodzi o to by się ociągać, ale by być TU i TERAZ, cieszyć się każdym momentem, robić jedną czynność naraz, raz a dobrze. Jest to dla mnie szczególnie istotny punkt bo mam tendencję do robienia wielu rzeczach naraz (co nie zawsze się udaje), bywam lekko chaotyczna, robiąc coś myślę o kolejnych 10 rzeczach do zrobienia itp. W 2019 chcę mieć to włoskie piano piano w głowie i w odpowiednich momentach sobie o nim przypominać!

 

A jak wyglądają Wasze plany na 2019 rok? Czy jest wśród nich miejsce na Włochy?

A może ktoś z Was też ma któryś z powyższych punktów na liście?

Podzielcie się swoimi przemysleniami w komentarzu!

 

___

Photo by Andrew Neel on Unsplash