Za rok o tej samej porze…

Zawsze w grudniu nachodzą mnie refleksje charakterystyczne dla tej pory roku. Zwykłam niemalże wylistowywać sobie rzeczy, które w danym roku mi się udały, te których nie zrealizowałam, a planowałam; te których nie planowałam, a miały szczęście się wydarzyć. Tak też będzie teraz, zasiądę z kalendarzem na przyszły rok i spiszę sobie moje cele, do których będę dążyć, mniej lub bardziej wielkie, mniej lub bardziej prozaiczne, te materialne i te duchowo emocjonalne, które dla mnie zawsze miały ogromny priorytet. Nie nazwałabym ich postanowieniami, a raczej miejscami, do których chcę dojść w różnych obszarach mojego życia. Robię tak od 18 roku życia, a rok później zaglądam do tej kartki i weryfikuję, porównuję. Nie dołuję się, jeśli coś się nie udało, a wyciągam wnioski. Sprawdzam też, czy wciąż marzę o tych samych rzeczach, o których marzyłam rok wcześniej. Wyciągam listę sprzed 5 lat i patrzę, jak się zmieniam.

Rok 2014 był najbardziej przełomowym w moim życiu w sferze prywatnej, zapoczątkowującym serię kolejnych zmian w niemalże każdym aspekcie mojego życia. To był taki moment kiedy czuje się, że niespodziewanie znajduje się to, czego zawsze się szukało, ale nie było się pewnym czy istnieje. 2015 był dla mnie wspaniałym rokiem stabilizacji i pielęgnowania, rozkwitającego wręcz szczęścia, a także zawodowych wyzwań. W ciągu tych dwóch lat odwiedziłam Włochy 3 razy. Tylko 3 razy. Aż 3 razy. Punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia, prawda? Gdybym mogła, latałabym tam co miesiąc. Nie mogę? W sumie mogę, kwestia zaplanowania i organizacji. Może kiedyś tam zamieszkamy? Nic nie wykluczam i cieszę się tą wolnością.

Wyznaję teorię, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie i sami je sobie kreujemy. W większości przypadków (poza wyjątkami i niespodziewanymi wydarzeniami, którymi okraszone jest życie) to, w jaki sposób żyjemy, zależy od nas i wolności, na jaką jesteśmy sobie w stanie pozwolić. Mówię o wolności umysłu i komforcie płynięcia z nurtem kiedy nam to odpowiada, ale również pod prąd kiedy chcemy zawalczyć o swoje. Wielokrotnie walczyłam o swoje i myślę, że nigdy tego nie pożałowałam. Zakochałam się we Włoszech od pierwszej podróży tam odbytej. To była Sycylia i podróż z moją siostrą Kasią (zdjęcie na górze to widok z naszego pokoju wtedy :)). Cieszę się, że to właśnie z nią doznałam dziewiczego zauroczenia tym krajem, tym bardziej, że dla niej to też był nowy ląd. Odbieramy bodźcie w podobny sposób, zwracamy uwagę na podobne detale, co pozwoliło nam cieszyć się tymi chwilami ze zdwojoną siłą. To było kilka lat temu. Od tego momentu wiedziałam, że będę tam wracać bo wrósł w moje serducho dziwny „korzeń” związany z uwielbieniem tego miejsca. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo południe Włoch różni się od północy i jak bardzo pokocham tę różnorodność.

Niedługo po tym powstał profil na Facebooku Uwielbiam włoskie klimaty, który towarzyszył mi w zgłębianiu wiedzy o kulturze tego kraju i miejscach, do których będę jeździć. Nie wiem czy ‚wiedziałam’, że będzie mnie z tym krajem wiązać jeszcze więcej, ale czułam dziwne mrowienie na myśl o wyjazdach do Italii, nie mówiąc o marzeniach o zamieszkaniu tam (choćby na kilka miesięcy). Kilka lat później życie podsunęło mi Italię w najmniej oczekiwany przeze mnie sposób i w najmniej oczekiwanym miejscu – w Polsce. Miłość. Po 3 miesiącach już siedzieliśmy w samolocie w drodze do jego włoskiej rodziny, a mnie w głowie przewijały się myśli: „Czy to się dzieje naprawdę???”. I tak nasze polsko włoskie życie szczęśliwie toczy się w Polsce. Rodzina tu, rodzina tam, nauka włoskiego, wspólne plany, podróże, zwyczaje, kultury, kuchnia, blog. Włochy są ze mną każdego dnia i choć już podczas pierwszej podróży tam poczułam dziwną bliskość z tym krajem, 2 lata temu o tej samej porze nigdy nie przypuszczałabym, że moje życie będzie wyglądało tak jak teraz. Za co jestem wdzięczna sobie i całej masie szczęścia, bez którego zapewne to wszystko by się nie wydarzyło.

A jaki będzie 2016? Gdzie będziemy za rok o tej samej porze? Jak będziemy się czuli? O czym będziemy marzyć?

Zostawiam miejsce na odpowiedź za rok i szykuję kartkę na rozpisanie planów i marzeń.

Wrócę do tematu za rok o tej samej porze…

  • My też uwielbiamy włoskie klimaty!! <3