Z głową w chmurach [wpis gościnny]

Małgorzata ŁukomskaAutorką wpisu jest Małgorzata Łukomska, chemik z zawodu, miłośniczka podróży. Jak pisze o sobie: „Kocham podróże, wyjazdy na narty ponad wszystko, choć uwielbiam też ciepłe kraje. Byłam trzykrotnie w Afryce, tyleż samo na Cyprze (tam mieszka mój syn) -reszta to podróże po kontynencie europejskim.Mam jeszcze apetyt na wszystkie śródziemnomorskie wyspy, a potem kierunki azjatycko-amerykańskie. Ale nie wiem, czy wystarczy mi życia :)”  Wpis Gosi został umieszczony w ramach akcji „Moja Podróż – zostań autorem gościnnym”, w której raz w tygodniu publikuję wybraną historię czytelników!

Włochy kocham za wszystko! Pogodę, różnorodność krajobrazu, cudownych, otwartych ludzi, modę, perfumy, jedzenie, klimatyczne miejsca, wąskie uliczki, niezliczone schody, wspaniałe zabytki. Przepiękną Wenecję, w której byłam dwukrotnie i spędziłam cudowne wakacje. Mediolan, Bergamo, Trentino, San Remo, Ferrara, Rawenna, Rimini i Padwa, w której niestety, choć tylko raz we Włoszech, usłyszałam od sfrustrowanego handlarza,  że Polacco to porca misseria. Nie znałam włoskiego, ale przez skórę poczułam, że to obraźliwe i odebrałam to bardzo osobiście.

Od tamtego czasu minęło ćwierć wieku. A ja wracam do Włoch, jak tylko mogę. Nigdy nie zapomnę sprzedawcy arbuzów w miejscowości Comaccio – mini wydanie Wenecji nieopodal Lido di Spina. Posiadał on jeden jedyny ząb na przodzie, wyglądał rubasznie, ale śpiewał, jak Pavarotti. A robił to po to, by przyciągnąć klientów. Tylko u niego kupowaliśmy owoce przez kolejny tydzień pobytu. Teraz, dla mnie, Włochy są tożsame z wyjazdami na narty. Cudowne stoki, przepiękna pogoda, rewelacyjnie przygotowane stoki. O jedzeniu nie wspomnę!

wpis gościnny

Najlepiej na stoku smakuje panini caldo z lampką czerwonego, wytrawnego wina. W Chiesa Valmalenco natomiast, na jedynej z tras narciarskich, podają rewelacyjne Tomba la bomba. Są to owoce leśne podawane na ciepło w ponczu. Pycha!!! Ponadto w Chiesa po raz pierwszy doznałam szoku wysokościowego – kolejka linowa pokonuje 1000 metrów różnicy poziomów w niecałe 8 minut, nie mając po drodze żadnych słupów. Wrażenie nieprawdopodobne!

IMG176

Kolejna niespodzianka czeka na jednym z wyciągów ze stacji głównej. Jest bowiem krótki fragment, kiedy to na zwykłym, dwuosobowym, otwartym krzesełku, przejeżdża się nad ponad kilometrową przepaścią. Mój pierwszy raz na tym wyciągu to była niezła trauma! Modliłam się ,żeby nie wypięła mi się narta, tudzież nie spadł kijek, że o zatrzymaniu się wyciągu z powodu braku prądu nie wspomnę. Widoki zapierają dech w piersiach, ale robienie zdjęć- to
już duże wyzwanie, bałam się utracić aparat. Choć coś tam zrobiłam.

IMG184
Potem było jeszcze dwukrotnie Monte Bondone (polecam, rewelacyjne trasy), później Monte Campione, by znów wrócić do Chiesa Valmalenco w Lombardii. Krzesełko nad przepaścią nie było mi już tak straszne. Kocham włoskie Alpy i będę tam wraca, póki sił wystarczy. Ale zostały mi jeszcze inne regiony: Toskania, Kalabria, Sycylia i Sardynia. Kochana Italio przygotuj się – bowiem niebawem nadchodzę!!!

  • matt

    Fajnie opisane, wyjazdy na narty to super sprawa – szczególnie do Włoch. Mam nadzieję odwiedzić kiedyś opisany ośrodek 😉