Wenecja, miasto żyjące rytmem Adriatyku

Co znajdziesz w tym poście?

  • Intro – urzeczywistnienie wyobrażenia, czyli o tym dlaczego bałam się pojechać do Wenecji
  • Lot i dotarcie z lotniska na wyspę
  • Hotel – gdzie szukać
  • Nasza okolica, czyli Arsenale
  • Transport, czyli jak poruszać się po Wenecji
  • O naszym szwędactwie
  • Subiektywna lista: 15 rekomendowanych aktywności na dłuższy weekend w Wenecji

Ale na początek… Cytat o Wenecji, który mnie urzekł (z książki „Miasto spadających aniołów” John’a Berendt’a):

„W Wenecji wszyscy są aktorami. Każdy odgrywa jakąś rolę, a role te się zmieniają. Kluczem do zrozumienia wenecjan jest rytm… rytm laguny, rytm wody, przypływów, fal… Rytm Wenecji jest niczym oddech. Wysoka woda, wysokie ciśnienie: napięcie. Niska woda, nieskie ciśnienie: rozluźnienie. Wenecjanie nie są dostrojeni do rytmu koła. Ten daje się wyczuć w innych miastach, po których jeżdżą samochody. Nasz rytm jest rytmem Adriatyku. Rytmem morza. W Wenecji to poziom wody narzuca rytm. A ten zmienia się co sześć godzin.”

Urzeczywistnienie wyobrażenia

Nigdy wcześniej nie byłam w Wenecji i od dawna marzyłam, by tam pojechać. Jako dziecko z uwielbieniem patrzyłam na zdjęcia i filmy z Wenecją w tle, pasjonowały mnie historie o tym miejscu, otoczka związana z karnawałem, maskami, koncept miasta na wodzie. Ze względu na to wyidealizowane wyobrażenie zbudowane przez lata, wciąż trzymałam sobie odwiedziny w tym miejscu “na kiedyś”, na jakąś wyjątkową okazję. Miasto kanałów wydawało mi się pasjonujące, trochę magiczne. Część mnie bała się zetknięcia wyobrażenia z rzeczywistością, obawiałam się, że wraz z odwiedzinami fantazja o tym mieście legnie w gruzach.

Mój wyjazd do Wenecji nie był planowany z wyprzedzeniem i wydarzył się dość spontanicznie. Co roku spotykamy się z moją siostrą Kasią w innym miejscu we Włoszech, by spędzić wspólnie kilka dni. Ona mieszka w Londynie, ja w Krakowie, więc spotykamy się gdzieś “w połowie” (czyż Włochy nie są idealne?;)). W tym roku jeszcze nie miałyśmy takiej okazji więc postanowiłyśmy podtrzymać naszą siostrzaną tradycję. Dodatkowo w lipcu miałam urodziny i postanowiłam zrobić sobie z tej okazji prezent w postaci włoskiej eskapady. Padło na 4 dni w Wenecji. Przed podróżą w mojej głowie wirowało jedno pytanie: Jak ogarnąć piękno tego miejsca tylko w 4 dni?!

Lotnisko i podróż do Wenecji

Odbyłam swój lot do Wenecji z Krakowa, skąd zarówno EasyJet jak i Ryanair obsługują bezpośrednie loty. Do Wenecji leciałam na lotnisko Treviso, a wracałam Ryanair z Marco Polo. Jeżeli możecie wybrać, zdecydowanie polecam lotnisko Marco Polo. Jest ono usytuowane bliżej, zaraz przy wodzie, a podróż do Wenecji możecie odbyć… tramwajem wodnym! Atrakcja gwarantowana już od samego początku. Poza tym, lotnisko jest dość przestronne i nowoczesne.

Podróż na lotnisko Marco Polo
  • Z lotniska Marco Polo do Wenecji kursuje Alilaguna BLUE
  • Z lotniska Treviso do Wenecji kursuje autobus ATVO (do Piazzale Roma)

Noce w Wenecji, czyli gdzie się zatrzymać?

Nie da się ukryć, Wenecja do tanich miast nie należy, dlatego wiele osób decyduje się na wybór hotelu poza wyspą, kursując codziennie na wyspę i spowrotem autobusem lub tramwajem wodnym. Co ciekawe, większość osób pracujących w Wenecji właśnie tak funkcjonuje na co dzień – dojeżdżając codziennie rano do Wenecji i opuszczając ją pod koniec dnia, wracając do swoich domów na lądzie lub na innych wyspach.

Zależało nam jednak, by zatrzymać się w samej Wenecji. Rozważałyśmy hotele na Booking, jednak ostatecznie zdecydowałyśmy się na wynajęcie mieszkania na Airbnb. I to był strzał w dziesiątkę. Pod względem cenowym wyszło dużo korzystniej niż hotel (choć wciąż nie tanio), a miałyśmy do swojej dyspozycji całe mieszkanko w fantastycznej okolicy. 2 minuty do tramwaju wodnego Arsenale, 10 minut spaceru do Piazza San Marco. Dodatkowo, nasza okolica nie była przepełniona tłumami turystów, a praktycznie wszędzie mogłyśmy dojść na nogach.

Okolica Arsenale, w której się zatrzymałyśmy zaznaczona na mapce

Przede wszystkim, mogłyśmy poczuć smak mieszkania w prawdziwej weneckiej kamienicy wciśniętej w wąską uliczkę, przytuloną do innych kamienic, do których okien można było zaglądać z sypialni. Z okien kuchni rozpościerał się natomiast duży ogród. Jeśli nie jesteście użytkownikami Airbnb, polecam ten portal, gdyż można odnaleźć dużo wygodniejsze i tańsze opcje, niż klasyczne hotele.

Widok z okna naszego mieszkania na ciekawy ogród

Okolica Arsenale

Transport, czyli jak przemieszczać się po Wenecji i okolicznych wyspach?

Vaporetto, czyli weneckie tramwaje wodne można porównać do autobusów komunikacji miejskiej, natomiast gondole do taksówek. Kurs gondolą jednak do najtańszych nie należy. Co ciekawe, zarówno wygląd gondoli, jak i ceny są ściśle regulowane przepisami. Gondole są czarne, mają długość 11 metrów i szerokość 1.75 metra. Sterują je goldolierzy (zwykle za pomocą jednego wiosła) często ubrani w pasiaste koszule ze słomianymi kapeluszami na głowach.

GOLDOLE

Gdzie znaleźć gondole?
Postoje znajdują się m.in. przy placu św. Marka, przy moście Rialto, w okolicy dworca kolejowego Venezia S. Lucia.

Ceny za kurs gondolą (ustalone przez władze Wenecji):
100 euro za 30 minutowy kurs (niezależnie od liczby pasażerów)
120 euro za 30 minutowy kurs po 19:00 i w nocy
(60 euro za każde kolejne 20 minut)

TRAMWAJ WODNY

Tramwaje wodne firmy ACTV są dużo tańszą metodą transportu niż gondole i kursują co około 10-20 minut na kilkunastu trasach, zatrzymując się po drodze na przystankach wodnych przy najważniejszych zabytkach miasta. To także świetny sposób na dotarcie do innych wysp otaczających Wenecję (Lido, Burano, Murano, i inne).

Na stronie internetowej weneckiego ACTV można sprawdzić aktualne informacje o kursach i rozkłady (które są też umieszczone na przystankach).

Aktualnie (2018) cennik tramwajów wodnych wygląda następująco:

7,50 euro – bilet ważny przez 75 minut (można się przesiadać)
20 euro – bilet ważny 1 dzień
30 euro – bilet ważny 2 dni
40 euro – bilet ważny 3 dni
60 euro – bilet ważny 7 dni

Dla dzieci do lat 6 liniami kurs jest za darmo.
Bilety można kupić na każdym przystanku.

UWAGA: cennik ten nie obowiązuje kursów z/na lotnisko Marco Polo (specjalny bilet). To samo dotyczy linii 16, 19, 21.

PIESZO

Wynajmując mieszkanko lub hotel na wyspie, można wiele miejsc obejść pieszo. My z vaporetto korzystałyśmy tylko w drodze na/z lotniska i na okoliczną wyspę Lido. Po samej Wenecji chodziłyśmy pieszo, przemierzając kilometry dziennie (jakieś 30 000 kroków wg aplikacji w moim telefonie ;)). Ale my to uwielbiamy i szwędactwo uważamy za ważną część każdej wyprawy 🙂

Co zobaczyć w kilka dni? Subiektywny ‘poradnik’

Nie będę tu opisywać wszystkich najbardziej rozchwytywanych atrakcji Wenecji. Łatwo można je znaleźć np. na Trip Advisor (solidna lista atrakcji i ich recenzje) i innych przewodnikach, których nie chcę powielać. W dodatku nie jestem typem podróżniczki, która za wszelką cenę pcha się do najbardziej zatłoczonych miejsc (czekając w kilkugodzinnych kolejkach podczas, gdy można ten czas wykorzystać na coś innego). Zamiast tego, wolę wykorzystać ten czas na intensywne spacery, podążanie własnymi ścieżkami. Od czasu do czasu zerkam na mapę i sprawdzam, czy w danej okolicy jest coś, co rzeczywiście chciałabym zobaczyć. Często też przed wyjazdem szykuję sobie personalną listę miejsc do odwiedzenia, niekoniecznie pokrywającą się z pierwszymi stronami przewodnika. Biorąc pod uwagę, że miałam niecałe 4 dni, opracowałam subiektywną listę rzeczy, które wg mnie warto zobaczyć i zrobić będąc w Wenecji tylko kilka dni.

1. Zamieszkaj w Weneckiej kamienicy i zajrzyj sąsiadowi w okno 😉
Tak jak wspominałam wcześniej, my ustrzeliłyśmy fajne mieszkanko w okolicy Arsenale. Bardzo nam się ta okolica podobała, gdyż do wielu miejsc mogłyśmy dojść na nogach, a nie była aż tak zatłoczona turystami, jak inne części Wenecji.

2. Wstań wcześniej rano i urządzić sobie wczesny spacer na Piazza San Marco
Faktycznie, im wcześniej uda Wam się wyjść rano z hotelu czy apartamentu, tym większe szanse, że ominiecie dzikie tłumy turystów. Będzie można spojrzeć na Piazza San Marco i na Palazzo Ducale nieco na spokojniej. Można spróbowac też w nocy 🙂

3. Pochodzić bez mapy, zgubić się w wąskich uliczkach Wenecji
To moja ulubiona część każdej wyprawy, gdziekolwiek by ona nie była. Po prostu, poszwędajcie się bez planu, a wtedy odkryjecie najciekawsze zakątki, o których nie wspomniano w przewodnikach. Jeśli odejdziecie wąskimi uliczkami od Grande Canale, odnajdziecie inne mniejsze kanały, ze starymi klimatycznymi budowlami i brakiem ludzi. Idealne na popołudniowe klimatyczne zdjęcia przy świetle zachodzącego słońca.

4. Wziąć ze sobą powieść osadzoną w Wenecji
Poza przewodnikami, których czasami w ogóle nie czytam, przeglądam raczej powieści osadzone w tych miastach. Właśnie takich pozycji szukałam przed przyjazdem do Wenecji. I tak natrafiłam na kilka ciekawych książek (niektóre z nich wciąż mam do przeczytania, m.in.):  cytowana tu “Miasto Spadających Aniołów” (John Berendt), Wenecja. Biografia (Peter Ackroyd), czy klasyka “Śmierć w Wenecji” (Thomas Mann). O książkach o Wenecji będzie jednak osobny post.

5. Usiąść na schodach i obserwować życie Wenecji
OK, może to nie brzmi jak najbardziej ekscytująca i konkretna aktywność, ale jeśli tak jak ja jesteście obserwatorami, po godzinach łażenia miłą odmianą jest poprostu poobserwowanie tętniącej życiem Wenecji. Warto też zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się temu, jak zorganizowane jest to miasto. Im dłużej tam byłam, tym bardziej docierało do mnie, jak wiele rzeczy w miastach, w których żyjemy traktujemy jak oczywistą oczywistość – ścieki, śmieci, szpital. Traktujemy to jako oczywistą oczywistość i nie zawracamy sobie głowy tym, jak to jest zorganizowane (póki działa bez szwanku), no chyba że pracujemy w jednym z tych obszarów. Wenecja zmienia tę perspektywę i daje do myślenia. To miasto osadzone jest na wodzie i przyjmuje około 30 milionów turystów rocznie! Z wszystkimi rzeczami organizacyjnymi, o których wspomniałam wcześniej musi radzić sobie na inne sposoby, niż inne miasta. Warto się temu przyjrzeć.

6. Przepłynąć się Gondolą
A może by tak samemu skorzystać? Nam tym razem się akurat nie udało, byłyśmy tylko we dwie i postanowiłyśmy ten budżet przeznaczyć na inne atrakcje, ale taka ‘przejażdżka’ najbardziej opłaca się większą grupą, gdyż koszt gondoli niezależny jest od ilości osób w środku. Jest to zapewne wyjątkowe przeżycie, które raz warto sobie zasponsorować. Ja mam w zamiarze powrót do Wenecji więc wszystko przede mną 😉

7. Usiąść na kawę na jednym z Piazza
My podczas jednego z intensywnych spacerów postanowiłyśmy odpocząć chwilę przy Campo Santo Stefano. Plac urzekł nas swoim wyglądem. Znajdziecie tam kilka kawiarenek i restauracji. Trafiłyśmy tam zupełnie przez przypadek, jednak możecie wcześniej rozeznać się w ciekawych placach. Drugim, po Piazza san Marco największym placem jest Campo di San Polo, niedaleko Rialto.

8. Odwiedzić jedną z okolicznych wysp 
W zależności od tego jaką ilością czasu dysponujesz, polecam odwiedzić okoliczne wyspy (Lido, Murano, Burano, i wiele innych) i spędzić tam cały dzień. Mnie udało się wygospodarować jeden dzień na Lido, o czym będzie osobny wpis. Jednak obiecałam sobie, że następna wizyta w Wenecji będzie dłuższa, bo BARDZO chciałabym zobaczyć resztę wysp.

9. Spróbować regionalnych specjałów w lokalnej restauracji
Wenecja ma kilka swoich specyficznych dań. My parę razy zrobiłyśmy sobie małą ucztę, bo zawsze uważam, że jedzenie to nieodłączna część podróży. Warto więc otworzyć się nieco na kuchnie wenecką. Muszę przyznać, że my w Wenecji podczas naszego pobytu miałyśmy OGROMNE szczęście do restauracji. Pierwszego wieczora byłyśmy zmęczone i chciałyśmy upolować coś dobrego w naszej okolicy, Arsenale. Trafiłyśmy na świetną lokalną restaurację, z wyśmienitą obsługą i pyszną kuchnią. Wróciłyśmy tam później jeszcze. Niemniej jednak, co jest zwykle rzadkością, za każdym razem gdzie jadłyśmy, miałyśmy ogromne szczęście. Może już nauczyłyśmy się z daleka wyczuwać dobre miejsca i unikać ‘pułapek turystycznych’ kto wie (lata doświadczeń, nie tylko tych dobrych ;)).

10. Przyjrzeć się architekturze
Budowle w Wenecji są niesamowite. Część z nich jest odrestaurowana, część zniszczona wilgocią. I jedne i drugie są fascynujące. Warto podczas spaceru zwrócić uwagę na detale, kolory. Uczta dla zmysłów.

11. Przespacerować się mniej chadzanymi uliczkami (a więc odbij od Canale Grande)
Niektórzy swoje spacery po Wenecji ograniczają do włóczenia się najbardziej turystycznymi uliczkami – a więc wzdłuż Canale Grande, w okolicach Piazza san Marco. Warto jednak odbić i poszukać mniej uczęszczanych wąskich uliczek z kanałami. Dla mnie to właśnie była nieodłączna część odkrywania Wenecji. Byłam zauroczona tymi zakątkami, gdzie prawie nie było ludzi, a budynki i kanały robiły wrażenie, jakby żyły swoim życiem, tuż za rogiem od zgiełku centrum.

12. Odwiedzić lokalny market
Zagłębiając się w uliczki odchodzące od Rialto można napotkać MNÓSTWO sklepików z regionalnym rękodziełem, w postaci skórzanych torebek, biżuterii ze szkła Murano, dekoracjami do domu, maskami i mnóstwem innych rzeczy. Jeżeli chcesz kupić sobie lub najbliższym coś, warto spędzić tu chwilę. Ceny są dość rozsądne, jak na lokalne standardy.

Na pewno godne uwagi są też targowiska! My akurat nie miałyśmy na to za wiele czasu, ale wiem, że między wtorkiem a sobotą można natknąć się na na liczne bazary. Najpopularniejszy z nich znajduje się przy Ruga dei Oresi. Znanym miejscem jest też Pescheria, czyli targ rybny, gdzie sprzedawane są świeżo złowione ryby i owoce morza. Podobno zaopatrują się na nim szefowie kuchni najlepszych włoskich restauracji!

Pssst… Byłam tak zaaferowana, że zapomniałam zrobić tam zdjęcia 😉

 13. Wybrać się zobaczyć Peggy Guggenheim Collection (opcja eśli masz więcej czasu)
To jest wciąż na mojej liście ‘to do’ następnym razem. Kolekcja Peggy Guggenheim, amerykańskiej kolekcjonerki i kuratorki sztuki XX wieku to muzeum sztuki nowoczesnej i współczesnej mieszczące się w Palazzo Venier dei Leoni w Wenecji. Zbiory muzeum bazują na prywatnej kolekcji Peggy Guggenheim przekazanej przez nią w 1976 roku na rzecz Solomon R. Guggenheim Foundation. Do muzeum przynależy również wspaniały ogród, w którym podziwiać można liczne rzeźby. Dla mnie to punkt na kolejny raz.

14. Odpocząć w cieniu drzew w “I giardini della Biennale” (opcja eśli masz więcej czasu)
W naszej okolicy znajdowały się też słynne ogrody, stworzone przez Napoleona Bonaparte, w których organizowany jest coroczny festiwal sztuki Venice Biennale. Ogrody zamieniają się wtedy w centrum kulturalne. Pomimo bliskiego usytuowania, ze względu na mój krótki pobyt nie miałam czasu na rozkoszowanie się cieniem i ciszą ogródów, ale znowu – dodaję do listy na następny raz. Tym razem musiałam ucieszyć się tylko szybkim spacerem o zmroku ale mam to na liście ‚na następny raz’ 😉

15. Spacer na molo
Spod Pałacu Dożów na Placu św. Marka warto udać się na molo, przy którym ujrzysz główny symbol Wenecji – kołyszące się na wodzie kolorowe gondole. Można dostrzec z niego też kopułę kościoła San Giorgio Maggiore, który znajduje się na wyspie o tej samej nazwie.

A na koniec, jeszcze jeden cytat z książki „Miasto Spadających Aniołów” Johna Berendt’a, który będzie doskonałym zwieńczeniem wpisu. Jak wiecie Wenecja, wodne miasto pełne jest mostów i mostków…

„- Czym jest dla Pana most? (…) Czy traktuje pan most jako przeszkodę… kolejny szereg stopni, które trzeba pokonać, żeby dostać się na drugi brzeg kanału? My, wenecjamnie, nie postrzegamy mostów w ten sposób. Traktujemy je jako strefę przejściową. Przechodzimy przez nie bardzo powoli. Należą do rytmu tego miasta. Łączą dwie części teatru, są jak zmiana scenografii, jak przejście z aktu pierwszego sztuki do drugiego. „

  • Grazie za polecenie „Miasta spadających aniołów”. Nie znałam, a cytaty piękne, więc chętnie po nią sięgnę 🙂

    • Ty, szybka jesteś! 🙂 Ale wiem, że masz w tych dniach alert na słowo „Wenecja” 😛 A tak na poważnie, dzięki za zajrzenie i oczywiście bardzo chętnie wymienię się ideami i poleceniami książkowymi i mam nadzieję wkrótce na długo wyczekiwane spotkanie kawowe, jak tylko się wykuruję ;D