Uczę się włoskiego bo… [Wyniki konkursu z Fiszkoteką!]

W zeszłym tygodniu wspólnie z Fiszkoteka.pl zorganizowałam konkurs na blogu. Dzisiaj z przyjemnością mogę ogłosić 3 zwycięzców, do których powędrują kursy online:

Uczę/chcę nauczyć się włoskiego bo…

Dla przypomnienia zadaniem konkursowym było opisanie swoich motywacji do nauki włoskiego 🙂 Z nadesłanych prac szczególnie urzekły mnie te trzy zamieszczone poniżej.
Gratuluję zatem Dorocie, Zosi i Marcinowi! Zapewne kiedyś napiszę o tym nieco więcej, ale uwielbiam to, że mimo, że łączy nas jedno – nauka włoskiego i miłość do Italii to historia każdego z nas, motywacja i spojrzenie na Włochy jest zupełnie inne, wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju!
Dorota uczy się dla siebie i dla swojego synka, Marcina rozpiera kreatywna i twórcza wena, a Stellę zainspirowała mama i włoskie piosenki. Zresztą, zobaczcie sami…

Oto zwycięskie odpowiedzi:

Chcę nauczyć się włoskiego bo…. no właśnie bo:) bo język ten jest piękny i jest językiem ojczystym kraju który odwiedziłam tylko raz… Ale marzę o tym aby jeździć tam co roku. Moje próby nauki włoskiego zaczęły się, kiedy zaszłam w ciąże… Ze względów zdrowotnych cały ten okres spędziłam w domu więc postanowiłam wykorzystać ten czas na naukę języka i tak korzystałam z bezpłatnych możliwości w Internecie, jak i oglądałam włoskie filmy. Kiedy urodził się mój syn niestety musiałam zrezygnować, nie byłam w stanie tego kontynuować – opieka nad dzieckiem nie pozwalała mi na to, ale przy każdym wyjściu na spacer gdy tylko syn zasnął zakładałam słuchawki i słuchałam włoskiej muzyki, jak i włoskiego radia takiego gdzie „dużo gadają”. Mój syn ma już prawie rok i tak marzę sobie o tym, aby kiedyś pojechać z nim do Włoch, zarazić go miłością do tego kraju, kuchnią, kulturą… Chciałabym wtedy móc rozmawiać z Włochami, pójść na zakupy, potargować się na bazarze… Chciałabym być przykładem dla mojego syna, że można nauczyć się języka w każdym wieku. Wystarczy tylko bardzo tego chcieć i oczywiście nad tym popracować. Chcę nauczyć się włoskiego również dlatego, aby wrócić do życia zawodowego –  każdy dodatkowy język oprócz angielskiego to oczywiście większe możliwości…Chcę nauczyć się włoskiego, aby być dumną sama ze siebie, aby spełnić swoje marzenie bo kiedyś powiedziała mi pewna przypadkowo poznana, bardzo mądra osoba  „gdy mamy marzenia to dzieli nas tylko krok do ich spełnienia”. I tego się trzymam 🙂
Dorota

_____________

Uczę się włoskiego bo uwielbiam realizować swoje marzenia,
z których jestem rad,
a włoskiego uczyć się chciałem, gdy miałem naście lat.
A teraz po 30-ce nadeszła pora,
by spróbować swoich sił w zawodzie lektora.
A że wierzę w szczęścia łut, więc w języku włoskim zaliczyłem lektorski debiut.

Uwielbiam ten język, a zyskuję dodatkową motywację,
że kiedyś marzę, by w słonecznej Italii spędzić wakacje.
Chciałbym degustare, oryginalne vino, może być rosso, bianco, najlepiej w Torino 😉

Konwersowałbym po włosku z wielką werwą,
choćby w Firenze o Palermo 🙂
Radość mnie przenika,
na brzmienie i melodyjność włoskiego języka.
Bym mógł zobaczyć, Romę, Torino, Veronę czy Firenzę,
uczę się la lingua italiana, w tempie espresso, czyli naprędce.

I czasami już przegrzewa się ma główka,
gdy zakuwam, powtarzam włoskie, mile brzmiące słówka.
Do nauki tego języka nie braknie mi chęci,
gdyż ucząc się go, wzmacniam również zwoje swej pamięci.

Z włoskim, spełniam swe marzenia,
uczyć się włoskiego warto, stosując skojarzenia.
Włoskie słówko do słowa i tworzy się językowa,
meravigliosa osnowa.

Każdy dzień molto allegro mi mija,
gdy w uszach brzmi mi la lingua italiana fantastica melodia.
Po pierwsze, primo, słowa, w zdania układają się, a te mają piękne il rimo.
Ucząc się można równocześnie świetnie bawić się,
a być może wkrótce zacznę po włosku mówić wierszem, czemu nie? 😉

Na naukę włoskiego zawsze znajdę w czasie odpowiednią porę
i sono sempre in buon umore, quando c`e il sole 😉
Zatem uczmy się włoskiego w rytmie adaggio,
a non lontano będziemy parlare w języku Bocaccio.

Ciao a tutti, znaczy się „Narka”, lecę,
bo chcę jeszcze pouczyć się języka, w którym mawiał Petrarka.
Zatem parliamo, parliamo, let`s go! I mówmy, i piszmy bello, jak Petrarka Francesco.
Dla mnie wprost to rewelacja, ta językowa pasja.
Złapałem twórczą wenę, więc tutto va bene.

Zakończyłbym wpis ten jakimś mottem.
Ale by było do rymu, więc życzę: Buona Notte! 🙂
Zatem parliamo italiano, wieczorem, czy też rano.
Niech nauki towarzyszem będzie cierpliwość, czyli patienzia,
niech nas nie opuszcza twórcza inwencja.

Uczę się, bo mam nadzieję, że w wakacje,
czas umilą mi w Italii, radosne konwersacje.
Motywacja się we mnie budzi, na myśl,
że mogę dzięki włoskiemu poznać fantastycznych ludzi.

LA LINGUA ITALIANA, by napisać te słowa, trzeba użyć jak największe czcionki fonty,
to język, dzięki któremu poszerzysz swoje myślowe horyzonty.
Językowe to struktury, które, pozwolą mi zgłębić włoską, a wcześniej rzymską, starożytną kulturę. Każdego dnia, solidnych słówek włoskich doza,
smakuje niczym pyszna, rodem z Włoch, pizza capriciosa.
Z włoskim jestem za pan braty, gdyż UWIELBIAM WŁOSKIE KLIMATY!!! 🙂

Do poznania Italii pewna droga, prowadzi przez tego bloga.
Włoski język, dolce niczym beza, pewnego dnia będę mówił PERFETTO!
I zamiast EUREKA!!! krzyknę CHE SORPRESA!!!
Krzyknę radośnie to razy parę, a najlepiej wyśpiewam, znaczy się cantare.
A śpiewam non c`e male, więc Saluti a tutti cordiale!

Marcin

 

Komentarz do Marcina:

wow

_____________

Uczę się włoskiego bo wiążę z tym wspaniałym krajem plany na przyszłość. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy mama zaczęła uczęszczać na lekcje Zumby – latynoskiego tańca, którego szybko zapragnęłam się nauczyć. Zawsze po powrocie do domu szukała w Internecie piosenek, do których tańczyła na zajęciach. Jedną z nich była ”Danzare” zespołu Vito Lavita, która jak się okazało jest piosenką włoską. Piosenkę te darzę szczególnym uczuciem, bowiem od niej zaczęła się moja wielka miłość do Włoch. Słuchałam jej tyle razy, że gdy już znałam na pamięć wszystkie słowa i teledysk to zaczęłam zwracać uwagę na miejsca, w których był nagrywany. Mój wzrok przykuło piękno zabytkowych kamienic, wąskie typowo włoskie uliczki i motocykle, czyli jeden z przedmiotów charakterystyczny dla tego kraju. Chociaż już wiedziałam dużo, to czułam, że nadal to za mało.

Głodna informacji zaczęłam szukać w Internecie wiadomości – zabytków, miast, flagi i przeróżnych piosenek. Wiosną, gdy miałam już 12 lat Italia stała się moim ulubionym krajem, latem w moich uszach brzmiało dużo włoskich piosenek, do których szukałam tłumaczeń. Zimą zamieszkanie w tym kraju, w Rzymie stało się moim marzeniem, które trwa do dzisiaj. Marzę też o podróży do jednego z najwspanialszych na świecie miast – Wenecji. Przeszkodą dla moich pragnień stał się jednak język, którego wcześniej nie znałam, a mimo starań wychodził mi marnie. Na jakiś czas przerwałam naukę, lecz gdy poszłam do gimnazjum niespodziewanie otworzyły się przede mną nowe drzwi.

Odkryłam, że moja wychowawczyni ma męża Włocha i tym samym zna ten cudowny język. Postanowiłam to wykorzystać i zapytałam czy mogłaby mnie tego nauczyć. Ona z uśmiechem odpowiedziała, że trudno było by jej odmówić. Jednak lekcji było mało i odbywały się nieregularnie, więc zaczęłam się uczyć w domu, na własną rękę. W międzyczasie wygrałam szkolny konkurs talentów tańcząc Zumbe do włoskiej piosenki. Przyjaciółka dała mi na urodziny książkę o Włoszech, była ona dosyć gruba i pełna ciekawych informacji. Pochłonęłam ją w niesamowitym tempie. Ciągle czekam aż spełni się moje marzenie o tej niesamowitej podróży, które z dnia na dzień staje się coraz większe, a w tym czasie najpilniej jak mogę uczę się włoskiego, co sprawia mi ogromną przyjemność.

Zosia

_____________

Jeszcze raz gratulacje! Ze zwycięzcami skontaktowałam się już drogą mailową.