Spaghetti all’Amatriciana [przepis]

To spaghetti zdobyło moje serce od pierwszej porcji (czy też widelca ;)). Idealny balans między słonym a ostrym smakiem, rozpływającym się w ustach serem pecorino, nadającym lekkiej pikanterii po to, aby po chwili wyczuć na końcu języka i w gardle wzbierającą falę ostrzejszego (lecz nie przytłaczającego) aromatu… Dałam się uwieść tej potrawie, która od kiedy zagościła pierwszy raz w moim domu, jest stałym elementem menu przynajmniej raz w tygodniu. Sekretem sosu jest odpowiedni balans ostrego smaku, sera, ale także brak przypraw (poza czarnym pieprzem i papryką).

Stolicą spaghetti all’Amatriciana zdecydowanie jest Rzym. Dlatego gdy się tam wybierzecie, koniecznie spróbujcie tego dania w lokalnej restauracji (pisałam nieco o jedzeniu we Włoszech tutaj).

Spaghetti all’Amatriciana nie tylko jest pyszne, ale również szybkie do przyrządzenia, dlatego to świetna propozycja w ciągu tygodnia, kiedy mamy mniej czasu.
Do dzieła!

Składniki:

  • pasta: spaghetti all’a chitarra, lub najlepiej bucatini; alternatywnie może być też spaghetti numero 12 (minimum); około 400-500 gram dla 2 osób
  • białe wino – oczywiście najlepiej włoskie, ja jednak miałam akurat w kuchni francuskie, którym nie pogardziliśmy – pół szklanki
  • boczek – w oryginalnym włoskim przepisie używane jest guanciale lub pancetta, ale w naszych polskich warunkach boczek jest najbardziej zbliżony do oryginału
    (fajnie wyjaśnione różnice między bekonem a pancettą tutaj ;)) )
  • ser pecorino – (łatwo dostępny w marketach) około 75 gram, choć ja nigdy nie odmierzam a dodaję na oko, a raczej według smaku i potrzeb
  • oliwa z oliwek 
  • passata di pomodoro – lub polpa (ja używam tej z firmy CITRO). Można użyć też pelati – 1 puszka
  • czarny pieprz mielony 
  • peperoncino – czerwony pieprz – około 1 g ale to też u mnie odmierzane jest na wyczucie i do smaku. Trzeba uważać bo to właśnie ten składnik dodaje pikanterii.Spaghetti all’Amatriciana ma być ostre, na tyle, aby chwilę po zasmakowaniu poczuć lekkie „pieczenie” w gardle… ale nie do przesady. Chyba największym wyzwaniem w przygotowaniu tego sosu jest właśnie wyczucie równowagi i zbalansowanie ostrości.

 

Krok 1: Przygotowujemy składniki i kroimy boczek


Przygotuj wszystkie składniki według listy. Weź ostry nóż i pokrój boczek w kostkę. W międzyczasie rozgrzej patelnię i dodaj kroplę oliwy.

Krok 2: Podsmażamy boczek i dodajemy wino

Na rozgrzaną patelnię wrzucamy pokrojony boczek. Mieszamy i czekamy aż się zarumieni. Gdy boczek osiągnie pożądany kolor, dolewamy wina i pozostawiamy na średnim ogniu, czekając aż boczek wchłonie większość wina. To właśnie ten etap sprawia, że boczek absorbuje cudowny aromat wina, który później będzie bardzo delikatnie wyczuwalny w potrawie. Ten etap może chwilę potrwać, ale obiecuję, że warto czekać 🙂

Krok 3: Dodajemy peperoncino

To jest ten ważny moment, w którym dodajemy peperoncino. Jest to na tyle ostra przyprawa, że należy zbalansować jej ilość, aby nadać odpowiedniej ostrości, ale nie przesadzić. Zwykle szczypta wystarczy. Jeśli robisz ten sos po raz pierwszy dodaj szczyptę, aby ocenić czy ta ilość jest dla Ciebie wystarczająca. Ostatnio, podczas Tygodnia azjatyckiego w Biedronce udało mi się upolować oliwę z chilli i zastosowałam ją do tego sosu. Sprawdził się świetnie.

Krok 4: Dodajemy passata di pomodoro (lub polpę, pelati) i gotujemy makaron

Dodajemy puszkę wybranego sosu. Pozostawiamy na gazie od czasu do czasu mieszając. W tym czasie jest też dobry moment, aby wstawić do gotowania osoloną wodę na makaron.

spaghetti amatriciana

Krok 5: Mieszamy makaron z sosem

Po ugotowaniu makaronu (pilnujcie czasu gotowania) i odcedzeniu go (uwaga! nie przelewamy go wodą!) wrzucamy makaron do patelni z sosem (wciąż delikatnie podgrzewając) i bardzo dokładnie mieszkamy.

Krok 6: Dodajemy ser pecorino (dwa warianty do wyboru!)

To, w jaki sposób dodacie ser do makaronu zależy od Was. Najpierw ser ścieramy lub blendujemy. Dodanie sera do makaronu możecie zrobić na dwa sposoby: dodając ser jeszcze na patelni, mieszając aż do rozpuszczenia lub dodanie go na talerzu. Szczerze mówiąc ja preferuję opcję 2 🙂

Buon Appetito! 

spaghetti amatriciana

 

 

spaghetti amatriciana