Mercato – włoskie wino i sklep w centrum Warszawy

Jakiś czas temu zostałam zaproszona przez managerów MERCATO Bar Delikatesy w Warszawie, miejsca pod szyldem którego widnieje hasło Prodotti italiani autentici. W ramach zaproszenia mogłam z osobą towarzyszącą zjeść kolację. Idealnie, gdyż mogłam zabrać ze sobą najlepszego krytyka kuchni włoskiej jakiego osobiście znam – mojego narzeczonego Włocha. 

mercato mapka

ciekawy wystrój, wiele włoskich produktów

Mercato posiada dwa lokale w dobrej lokalizacji, jeden z nich znajduje się na ul. Próżnej 17, drugi na Pięknej 15. Właśnie ten drugi mieliśmy okazję odwiedzić. Miejsce po wejściu wygląda dość klimatycznie, design z nutą współczesnego loftu raczej niż włoskiej typowej trattorii, co uznałam za plus, gdyż Mercato mówi o sobie bardziej jako o barze – delikatesach: to idealne miejsce na spotkania przy lampce wybornego wina i talerzu przysmaków prosto z Italii, jak czytamy na stronie. Po wejściu możemy właśnie tak się poczuć. Po prawej stronie od wejścia rzucają się w oczy wystawione świeże produkty w lodówkach, począwszy od różnego rodzaju serów, oliwek, pomidorów suszonych, po inne smakołyki. Mercato Warszawa produkty sklepRzuca się w oczy cała ściana włoskich win, nawet tych rzadkich. Regał ten odgradza delikatnie drugą część sali, dodając tym samym intymności. W drugiej części znajduje się kilka stolików, a także kolejne regały z włoskimi produktami, m.in. wszelakiej maści makaronami, na widok których cieknie ślinka 🙂

Mercato Warszawa wnętrze

próbujemy jedzenia…hmmm…

Świetne miejsce na skosztowanie włoskiego wina i zakup regionalnych produktów, znalazło się jednak kilka ale jeśli chodzi o kuchnię. Menu Mercato dostępne jest też na ich stronie. Mój A. zerkając na menu jeszcze przed pójściem tam, swoim okiem ocenił je raczej jako fusion polsko-włoski. Postanowiliśmy się jednak przekonać i na początek spróbować włoskiego klasyka jeśli chodzi o antipasti, czyli bruschetta. Mercato oferuje dwa rodzaje: Bruschetta al pomodoro i Bruschetta prosciutto/tonno. Poszliśmy w klasyk (jak nam się wydawało) i wybór padł na bruschetta al pomodoro. Ku naszemu zdziwieniu zostały one podane z… cebulą i pesto.

mercato 7 bruschetta

Hmmm… nie przekonała nas ta modyfikacja. Jeżeli zamawiam klasyk ponad klasyk jakim jest bruschetta al pomodoro, oczekuję właśnie tego co zamawiam, czyli przystawki składającej się z kilku prostych składników: grzanka, oliwa, pomidory, bazylia. Tyle, bez udziwnień, prosto, tak jak serwuje się we Włoszech. Myślę, że jeżeli w menu obiecujemy coś co jest włoskim klasykiem, warto zaserwować to wg klasycznego przepisu, a w przypadku modyfikacji zaznaczyć w menu, że ta wersja jest z cebulą i pesto. Niepotrzebne modyfikacje czegoś, co w swojej prostocie jest genialne.

Na danie główne skusiłam się na Cannelloni ze szpinakiem, ricottą i sosem pomidorowym, natomiast mój narzeczony postanowił pójść w proste, jakby się wydawało Spaghetti z owocami morza.

mercato potrawy

Porcje obu dań były nieco małe. Mojemu cannelloni brakowało jednak charakteru, oprócz tego ciasto, w które zawinięty był szpinak i ricotta przypominało gotowe rurki cannelloni, które możemy nabyć w sklepie. Pamiętam gdy na północy Włoch zamówiłam podobne cannelloni, ciasto robione było własnoręcznie (i nie miałam co do tego żadnych wątpliwości), przez co nawet 3 sztuki wystarczyły, aby czuć się w pełni nasyconym, gdyż środek mógł wypełniony być farszem bardzo obficie. W podanej tu wersji całość ratował sos pomidorowy, który przyznaję – smakował bardzo dobrze. Niewystarczająco jednak, by uratować całe danie. Sos spaghetti z owocami morza był poprawny, o nieco bardziej wyrazistym smaku. Wprawiony w kuchni swojego kraju A. miał jednak wątpliwości czy makaron ugotowany był bezpośrednio przed podaniem, czy może dużo wcześniej, a chwilę przed jedynie odgrzany… Dowiedziałam się od niego, że tego typu praktyka stosowana bywa i we włoskich (kiepskich) restauracjach, które stawiają na ilość, a nie jakość. Co do Mercato, nie mogę mieć pewności czy tak właśnie było, opisuję jedynie wrażenia smakowe. W rezultacie posiłek okazał się bardzo przeciętny.

Mercato wystrój i winamercato ściana win

…ale za to mają doskonałe wino!

Do posiłku zamówiliśmy po kieliszku wina Montepulciano. Wino okazało się wyśmienite, tylko tu znowu faux pas – managerka lokalu, która serwowała nam wino otworzyła je przy nas, nalała i… odeszła, podczas gdy (nie tylko) we Włoskich restauracjach powszechną praktyką jest odczekanie na reakcję klienta po otwarciu i nalaniu kieliszka wina. Tym bardziej zdziwił nas tego brak w miejscu szczycącym się włoskim charakterem i stylem.

Posumowując

Na stronie Mercato czytam Mercato to unikalne połączenie włoskiej restauracji i autentycznych delikatesów. Formuła Mercato pozwala na wypróbowanie wspaniałych włoskich produktów i zakup ich na wynos. Potwierdzam – Mercato to świetne miejsce na spotkanie ze znajomymi przy lampce wina – jest w czym wybierać i jakość win jest naprawdę wysoka. Do tego warto spróbować jednej z przekąsek do wina i skusić się na zakup włoskich produktów do domu. Jednak jeżeli jesteście głodni i chcecie się wybrać na prawdziwą ucztę włoską, jestem przekonana, że znajdziecie miejsca w Warszawie oferujące lepszą włoską kuchnię. 

Polecam jako miejsce na wieczór przy winie i na zakupy włoskich specjałów. 

W rezultacie:

Jako bar: 5/5
Jako sklep: 5/5
Jako restauracja: 2.5/5

Sugestie dla Mercato:

➤ Bruschetta al pomodoro – zawsze w wersji klasycznej błagam!

➤ Świeży makaron gotowany tuż przed podaniem – czujny klient zawsze wychwyci różnicę!

➤ Po otwarciu wina proszę poczekać na spróbowanie i reakcję klienta

 

Mercato na Facebooku
Strona Mercato: mercatobar.pl