Lukka – wspomnienie ze skrytej perełki Toskanii

Szczerze mówiąc, w Lukka (jak się to odmienia w języku polskim?!) byłam tylko raz. I to ponad dobrych 5 lat temu. Przez ten czas ciągle chodziła mi po głowie, wracała do mnie i przez ten cały czas myślałam o napisaniu o niej na blogu. Minęło tyle czasu, szczegóły zaczęły się zacierać w pamięci, a wpis z jakiejś niewyjaśnionej przyczyny nie powstał.  Aż do teraz. Teraz jest to już bardziej wspomnienie z Lukki, niż faktyczny opis, który może pomóc Wam w celach turystycznych… Mam nadzieję, że mi wybaczycie 🙂

Lukka pozostaje w pamięci każdemu, kto miał okazję ją odwiedzić. Zbudowana przez Rzymian w II wieku p.n.e., schowana za renesansowymi murami, z wybrukowanymi uliczkami i cienistymi zakątkami jest świetnym miejscem na jednodniowy wypad np. z Florencji czy Pizy. Zdecydowanie warto zagłębić się we wnętrze tego skrytego małego miasteczka w sercu Toskanii.

Jak w każdym miejscu, w Lukka jest kilka „must see”, czyli turystycznych punktów, których nie można przegapić. Jednak jak zawsze moim ulubionym sposobem podróżowania i zwiedzania jest oderwanie nosa od przewodnika i rozkoszowanie się wąskimi uliczkami, zapachem starych kamieniczek, grą kolorów architektury. Aby w pełni docenić urok tego miejsca, dobrze poświęcić mu cały dzień, aby w spokojnym, typowym dla Włochów rytmie poszwędać się uliczkami, obejść starówkę dookoła po dawnych murach (z tego co wiem, można też wypożyczyć rower w tym celu!), popodziwiać place, usiąść na kawę i poobserwować to, co dzieje się dookoła, zjeść coś przepysznego (a tego nie brakuje), przyjrzeć się fasadom starych budowli, bramom. Właśnie to pozostało w mojej pamięci najbardziej. Kolory, zachwyt wąskich uliczek i wrażenie, jakby wchodząc do Lukki wchodziło się do zupełnie innej czasoprzestrzeni! 

Błądząc po starej części miasta natkniecie się na pewno na charakterystyczny plac Piazza Anfiteatro, który powstał w miejscu dawnego amfiteatru rzymskiego. Wiele tu kawiarenek, które idealnie nadają się na popołudniowe espresso (lub kto woli – jak ja – cappuccino). Na miasto warto spojrzeć z trzech perspektyw – murów, uliczek w środku, jak również z góry. Aby zrobić to ostatnie, można udać się uliczką Via Guinigi do Palazzo Guinigi, usytuowanego na rogu ulicy Sant Andrea. Po małej wsponaczce na wieżę  Torre Guinigi możecie rozkoszowac się panoramą miasteczka.

Tak właśnie pamiętam Lukkę i choć nie jest to może wpis, który pomoże Wam w zaplanowaniu i odchaczeniu atrakcji turystycznych tego miasteczka, ale moja mała rada jest następująca… Oderwijcie nosy od przewodników i dajcie się ponieść atmosferze tego miasteczka! Wtedy poczujecie i zapamiętacie je najlepiej! 

Byliście w Lukka? A może wybieracie się w to lato? Dajcie znać w komentarzu!