Bolonia – uczona tłusta i czerwona… 14 rzeczy, które warto zrobić w Bolonii

Kiedy jesteśmy w jakimś miejscu, chłoniemy każdą chwilę, widok i smak i chcemy zapamiętać je na jak najdłużej. Czasami udaje się zatrzymać tę chwilę w postaci klatki aparatu, video, ale żadne z tych narzędzi nie uchwyci tego, jak czujemy się w danej chwili, jakie emocje i zapachy nam towarzyszą. Po powrocie z podróży wspomnienia z czasem odrobinę bledną i pamiętamy, to co najważniejsze. Poszczególne miejsca jesteśmy w stanie opisać paroma słowami, które są jakby oceną, podsumowaniem, zwieńczeniem naszych wrażeń. Bolonia już zawsze kojarzyć będzie mi się z pewnym stanem: niekończącymi spacerami pod arkadami i towarzyszącemu im zapachowi kwitnącego jaśminu <żadna ze mnie kwiaciarka, ale jedna z czytelniczek tak sugerowała na fanpage ;)>.

Spędziłam w Bolonii niecałe 4 dni, od wielu osób usłyszałam, że to „na Bolonię wystarczy”. Ja mam pewne zboczenie, które sprawia, że nigdy mi danego miejsca dość, jestem w stanie odkrywać jego zakątki wciąż i wciąż, włóczyć się po ulicach, po których jeszcze nie stąpałam, zaglądać do galerii, których nie odwiedziłam. A więc czy weekend w Bolonii wystarczy? Aby liznąć miasto i poczuć jego atmosferę na pewno. Choć im więcej czasu, tym więcej nieoczywistych zakątków do odkrycia.

Jeszcze jedno nim przejdę do sedna. Nie jestem typem, który z przewodnikiem w ręce biega zwiedzając każdy z historycznych budynków. Jestem typem włóczykija, który idzie przed siebie nie wiedząc gdzie skręci za następne 2 minuty. Niosą mnie nogi, to co widzę, zapachy i intuicja. Dlatego zestaw tego co warto zobaczyć jest mocno subiektywny.

Poniżej autorski filmik z tego weekendu (dopiero zaczynam uczyć się składania takich form więc proszę o wyrozumiałość ;)) ukazujący klimat życia ulicznego Bolonii.


„Bolonia: uczona, tłusta i czerwona”

Gdzieś przeczytałam, że powszechnie Bolonii przypisuje się trzy cechy, które najlepiej oddają charakter miasta: uczona, tłusta i czerwona. Uczona – ze względu na istniejący tu najstarszy europejski uniwersytet (polecam spacer po dzielnicy uniwersyteckiej). Tłusta – ze względu na kuchnię; Czerwona – ze względu na kolor dachów i murów budynków. Warto przekonać się na własnej skórze o wszystkich wymienionych aspektach tzn. poczuć atmosferę w dzielnicy uniwersyteckiej, spróbowanie lokalnej kuchni i  dostrzec piękno miasta podczas intensywnych spacerów (które pozwolą zachować wagę w normie pomimo licznych degustacji ;)).

czerwien1

Co warto zrobić będąc w Bolonii na weekend?

1. Zobaczyć Bolonię z góry
Bolonia ma jeszcze jedno określenie – „turrita” oznaczające „pełna wież”, gdyż w średniowieczu istniało tam wiele wysokich wież. Dzisiaj pozostały 23. Najbardziej znane to: Torre Asinelli (97 metry) i Garisenda (ok 48 metrów wysokości). Obie wieże są rozpoznawalnym symbolem miasta, które na początku wznoszone były w celach obronnych, z czasem jednak dostrzeżono w nich potencjał wizualny i nabrały dużego prestiżu. Warto wybrać się na górę. Wstęp kosztuje 3 euro, do pokonania jest około 500 schodów (momentami dość stromych, a wspinaczka wymaga ‚mijanki’ z osobami schodzącymi z góry), ale widoki są bezcenne…

bologna panorama

2. Zobaczyć (choć jedną) bramę miejską

W XIII wieku wzniesiono nowe fortyfikacje Bolonii, których fragmenty można wciąż odnaleźć w różnych zakątkach miasta. Cztery bramy miejskie, które się zachowały znajdują się na via Piella, via Castiglione, Porta Nova i via San Vitale. Prawdę mówiąc zupełnie ich nie szukałam, ale w wyniku intensywnego szwędactwa siłą rzeczy trafiłam na kilka z nich zupełnie przypadkiem.

3. Spacerować arkadami, włóczyć się, porzucić mapę

Pierwsze, co rzuci Wam się w oczy to liczne arkady, które ciągną się tu ponad 35 km (tak, dobrze przeczytaliście!). To najdłuższa na świecie sieć podcieni, dzięki czemu można bezproblemowo poruszać się po mieście zarówno w przypadku opadów, jak i intensywnych upałów. Genialne! Moja metoda to: schowaj przewodnik i daj się ponieść arkadom!

arkady4

arkady3
tak to ja! Bacioni!

4. Poobserwować toczące się życie na Piazza Maggiore

Piazza Maggiore to boloński rynek. Prostokątny plac znajdujący się w centrum starówki otoczony jest budynkami, które wzniesione zostały w późnym średniowieczu. Znajdują się na nim Bazylika św. Petroniusza i Palazzo dei Notai (Notariuszy), siedziba władz miejskich – Palazzo Comunale, Palazzo del Podesta i Palazzo Re Enzo. Pomiędzy Palazzo del Podesta i Palazzo Comunale znajduje się niewielki plac o nazwie Piazza Nettuno.

Na wschodniej krawędzi placu znajduje się Palazzo dei Banchi (Banków). Fanom architektury polecam zerknąć na wspomnianą już Bazylikę św. Petroniusza, która jest jedną z największych kościołów. Ambitny plan podczas budowy bazyliki zakładał, że rozmiarem przebije ona Bazylikę św. Piotra w Rzymie 😉 Jednak władze Kościoła zablokowały plany i niektóre z części (np. boczne skrzydła i fasada) zostały wykończone tylko częściowo, co da się zauważyć. Front prezentuję się zatem tak, jak w połowie XVII wieku. Oczywiście ci, którzy są bardziej wnikliwi w architekturę i samą historię zachęcam do odwiedzenia poszczególnych budynków placu (wedle zainteresowań). Na Piazza Maggiore bardzo często rozbrzmiewa muzyka lokalnych muzyków, którzy umilają turystom zwiedzanie graniem na instrumentach (co możecie obejrzeć w filmiku załączonym na początku).

piazza maggiore

piazza magg

5. Usiąść na aperitivo przy jednej z ulic odchodzących od Piazza Maggiore 

Za Palazzo dei Banchi znajduje się prawdziwa perełka – najbardziej charakterystyczna część starej Bolonii z wąskimi uliczkami, sklepikami. Na jednej z uliczek można znaleźć lokalny mercato ze straganami pełnymi warzyw, ryb, owoców morza – Pescherie Vecchie. Polecam przyjść w te okolice w godzinach aperitivo (albo najlepiej przed ich rozpoczęciem bo później ciężko o wolny stolik) czyli zwykle około godz. 17. W niektórych miejscach do drinka (np. spritz lub aperol) dodawane są liczne antipasti, czyli przekąski (w cenie drinka).

uliczka z targiem

6. Wypożyczyć rower na jedno popołudnie
To tym bardziej świetny pomysł, jeżeli w Bolonii spędza się tylko weekend. Pozwoli to na zwiedzenie miasta w zupełnie inny sposób, dotarcie do innych rejonów i cieszenie się widokami. W Bolonii znajduje się dużo ścieżek rowerowych, a tutaj znajdziecie propozycje tras rowerowych, w zależności od ich długości:
Mapa tras rowerowych po Bolonii

7. Spróbować spaghetti al ragu i innych lokalnych pasta 

Zaraz obok Toskanii region Bolonii czyli Emilia-Romagna należy do tych znanych z przepysznej kuchni włoskiej. Nie bez powodu jednym z określeń jest „tłusta”. Faktycznie, jeżeli jesteście na diecie to ciężko będzie tu gubić kilogramy, ale pamiętajcie, że ważną częścią podróży do danego miejsca jest także podróż kulinarna, którą tutaj KONIECZNIE trzeba odbyć. Osobiście mogę polecić dwa miejsca – na lunch wybierzcie się do dzielnicy uniwersyteckiej i niepozornego miejsca La Scuderia na Piazza Giuseppe Verdi. Zobaczycie to miejsce idąc od dzielnicy uniwersyteckiej Via Zamboni do Due Torri. Na kolację natomiast polecam Taverna del Postiglione w okolicach Piazza Maggiore, wejście od via Marchesana (dojdziecie tam idąc od Piazza Maggiore w Via Clavature lub Via de’ Foscherari). Jeżeli się tam wybierzecie, koniecznie spróbujcie pasta con melanzane e mozzarella, czyli spaghetti z bakłażanem i mozarellą. Danie serwowane jest na talerzu w miseczce uformowanej z… parmezanu. Pychota! Oprócz tego nie zapomnijcie o spróbowaniu w Bolonii spaghetti al ragu (z mięsem). W końcu nie bez powodu nazywamy ten typ sosu sosem bolońskim!

 

jedzonko lunch
lunch w dzielnicy uniwersyteckiej – ravioli a w tle spaghetti al ragu
danie
Taverna del Postiglione i pasta podana w parmezanowej miseczce, z sosem z bakłażana i mozarellą… mniam!

8. Zjeść lody

Ale tego chyba nie musiałam pisać 🙂 Przy wyborze lodziarni zwróćcie uwagę czy są to lody ‚domowe’, wtedy bardzo często przetrzymywane są w specyficznych metalowych pojemnikach. Są o wiele lepsze od tych tradycyjnych. Ja zakochałam się w lodziarni GROM, która znana jest w całej Italii, ale jestem pewna, że można znaleźć bardziej lokalne.

9. Poszukać pozostałości kanału
Przyznam, że nie udało mi się dotrzeć do tego miejsca bo… zapomniałam o nim 🙂 Jednak jeżeli znajdziecie chwilę możecie poszukać jedynego strumienia przepływającego przez Bolonię (strumień Aposa), który obecnie w większości znajduje się pod warstwą betonu, jednak w okolicach via della Grada via Piella wciąż można zobaczyć fragmenty koryta. Podobno latem organizowane są podziemne wycieczki połączone ze spływem pontonami po wodach podziemnej Bolonii!

10. Wybrać się na wystawę

Bolonia to kolebka sztuki i znajduje się tam wiele muzeów i wystaw. Ich listę znajdziecie tutaj: Museums and Art Galleries in Bologna. Mnie udało się wyjątkowo trafić na perełkę – czasową wystawę amerykańskiego malarza Edwarda Hoppera, którego od dawna byłam fanką. W weekend czekanie w kolejce mogło trwać nawet do godziny, dlatego wybrałam się w poniedziałek rano (jeszcze korzystając z ostatnich godzin przed odlotem). Stanie w kolejce trwało jedynie 10 minut 🙂

hopper

11. Pospacerować w deszczu

Jeżeli oczywiście go doświadczysz podczas Twojego pobytu. Jeśli tak to nie załamuj rąk, od czego są liczne arkady!

DSC_7957

12. Iść na pizzę…’dla głodnych jak wilk’!

Przyznam, że w to miejsce trafiłyśmy z moją siostrą zupełnie przypadkiem. To nie miejsce na wykwintną kolację, brak tam nawet stolików z prawdziwego zdarzenia. Ale dostaniecie wspaniałą gorącą świeżą pizzę, którą można zjeść na jednym z nielicznych ‚blatów’ w lokalu (lub na zewnątrz), albo po prostu wziąć na wynos i zjeść gdziekolwiek na pobliskiej ławce, placu. Mowa o Pizza Casa – Per una fame da lupi (dosłownie: dla głodnego jak wilk). Znajdziecie to miejsce na Via delle Belle Arti 6a.

pizza casa lupi

 

13. Wypić kawę jednej z małych piazzetta

Piazzetta to mała piazza, czyli mały plac. Jest ich całe mnóstwo, jednym z nich może być np. Piazzetta Achille Ardigo’. Po prostu zamów kawę i poobserwuj ludzi ciesząc się chwilą! 🙂

piazzetta

14. Podążyć za sekretami Bolonii

Niedawno (niestety tydzień po moim powrocie, nad czym ubolewam) na blogu Kalejdoskop Renaty pojawił się wpis Siedem sekretów Bolonii, o których dowiesz sie od jego mieszkańca, który bardzo gorąco polecam! Warto odkrywając Bolonię zwrócić uwagę na smaczki, o których pisze Renata.

arkady